Św. Franciszek z Asyżu

Patron ekologów

◆ Podstawowa ⌛ XII wiek
Kolekcjonujesz karty? Zaloguj się do klasera. Zaloguj się
"Panie, uczyń mnie narzędziem Twojego pokoju: tam, gdzie jest nienawiść, niech sieję miłość..."

Kim był?

Zanim stałem się człowiekiem pokoju, byłem dumnym rycerzem, który marzył o wielkiej sławie na polach bitew i wydawał majątek ojca na najbardziej luksusowe stroje we Włoszech. Urodziłem się w 1181 lub 1182 roku w Asyżu jako syn bogatego kupca bławatnego, Pietro di Bernardone, i od dzieciństwa żyłem w świecie pełnym beztroski i zabawy. Moje życie było pasmem uczt i turniejów, dopóki w roku 1202 nie trafiłem do mrocznego więzienia w Perugii po przegranej bitwie.

Młodość spędziłem jako „król asyskiej młodzieży”, przewodząc grupom rówieśników w nocnych zabawach i nosząc ubrania tak kosztowne, że budziły zazdrość całego miasta. Moim największym pragnieniem było zdobycie szlachectwa poprzez męstwo wojenne, dlatego wyruszyłem na wyprawę do Apulii w pełnej, lśniącej zbroi. Jednak to właśnie wtedy, pośród szczęku mieczy i późniejszej choroby, zacząłem rozumieć, że prawdziwa siła nie tkwi w żelazie, lecz w czymś znacznie głębszym.

Punkt zwrotny

Wszystko zmieniło się pewnego popołudnia w 1205 roku, gdy modliłem się przed starym, zniszczonym krzyżem w małym kościółku San Damiano pod Asyżem. W absolutnej ciszy poczułem, jakby czas się zatrzymał, a z ust Ukrzyżowanego usłyszałem wyraźne wezwanie: „Franciszku, idź i napraw mój dom, który, jak widzisz, cały niszczeje”. Myślałem wtedy, że muszę kupić cegły i zaprawę, ale szybko zrozumiałem, że to nie ściany budynków wymagają ratunku, lecz serca ludzi, które stały się zimne i obojętne.

Kropką nad „i” była chwila, gdy na drodze spotkałem trędowatego – człowieka, którego wcześniej unikałbym jak ognia ze strachu i obrzydzenia. Coś jednak pchnęło mnie, bym zsiadł z konia, podszedł do niego i nie tylko dał mu jałmużnę, ale uścisnął jego dłoń i pocałował go w geście braterstwa. W tamtej sekundzie poczułem słodycz, jakiej nie dały mi nigdy najlepsze wina Asyżu, a stary Franciszek umarł, by narodził się nowy. Czy miałbyś odwagę przełamać swój największy lęk, by odkryć, co naprawdę ma znaczenie?

Czego dokonał?

W 1209 roku, mając zaledwie 12 towarzyszy, udałem się do Rzymu, by prosić papieża o zatwierdzenie nowej, radykalnej drogi życia opartej na całkowitym ubóstwie i radości. Nie chciałem posiadać niczego na własność, bo wierzyłem, że brak pieniędzy daje największą wolność – nie musisz się bać złodziei ani kłócić o spadki. Moja działalność wywołała prawdziwą rewolucję: ludzie porzucali bogactwa, by wraz ze mną sypiać na gołej ziemi i głosić Ewangelię słowem, ale przede wszystkim przykładem.

Moja miłość nie ograniczała się tylko do ludzi, ponieważ widziałem w każdym stworzeniu brata lub siostrę, od słońca i księżyca po wilka z Gubbio, którego według legendy udobruchałem modlitwą. W 1219 roku, w samym środku wypraw krzyżowych, dokonałem rzeczy niemożliwej – przeszedłem linię frontu w Egipcie, by osobiście porozmawiać z sułtanem Melek el-Kamelem o pokoju. Pokazałem światu, że dialog i szacunek mają większą moc niż tysiące zbrojnych rycerzy, co do dziś pozostaje fundamentem dyplomacji opartej na wartościach.

To ja w 1223 roku w miejscowości Greccio zorganizowałem pierwszą na świecie żywą szopkę betlejemską, by każdy mógł poczuć bliskość Boga, który stał się dzieckiem. Napisałem też „Pieśń słoneczną”, jeden z najstarszych i najpiękniejszych tekstów w języku włoskim, wychwalający Boga poprzez piękno przyrody. Mój wpływ na kulturę i Kościół jest tak ogromny, że do dziś miliony ludzi na całym świecie szukają w moich prostych zasadach sposobu na odnalezienie wewnętrznego spokoju w hałaśliwym świecie.

Śmierć i kult

Pod koniec życia, schorowany i niemal niewidomy, otrzymałem w 1224 roku na górze Alwernia niezwykły znak – stygmaty, czyli rany Chrystusa na moich dłoniach, stopach i boku. Zmarłem wieczorem 3 października 1226 roku przy kościółku Porcjunkula, prosząc braci, by położyli mnie nagiego na ziemi, abym mógł odejść tak, jak żyłem – w pełnym ubóstwie. Zostałem ogłoszony świętym już 2 lata po śmierci, a nad moim grobem w Asyżu wzniesiono wspaniałą bazylikę, którą codziennie odwiedzają tysiące pielgrzymów.

🗺 Mapa
Urodzenie Śmierć Pobyt/posługa Kult

Masz pytanie lub uwagę?

Chcesz dowiedzieć się więcej, zadać pytanie lub czegoś brakuje? Zostaw wiadomość i adres e-mail — odpiszemy.

0 / 4000