„Krzyże i utrapienia na tym świecie są jak oczyszczający ogień. Ten, kto w nim płonie, zostaje oczyszczony jak złoto w tyglu”.
Kim był?
Wyobraźcie sobie, że podczas modlitwy nagle Wasze stopy odrywają się od ziemi i zaczynacie unosić się pod sam sufit kościoła, ku zdumieniu wszystkich obecnych. To nie jest opis sceny z komiksu o superbohaterach, ale fragment rzetelnych protokołów z przesłuchań, którym byłem poddawany przez niemal całe moje dorosłe życie. Urodziłem się 17 czerwca 1603 roku w niewielkim miasteczku Copertino, w bardzo ubogiej rodzinie, która straciła dom przez długi mojego ojca.
Przyszedłem na świat w stajni, ponieważ moi rodzice nie mieli się gdzie podziać po zajęciu ich majątku przez urzędników. Jako dziecko byłem powolny, chorowity i wiecznie zamyślony, przez co rówieśnicy nazywali mnie „Bocca Aperta”, czyli „Gapiem”, bo często stałem z otwartymi ustami, patrząc w niebo. Nauka szła mi fatalnie, a rzemieślnicy, do których mnie posyłano, szybko tracili cierpliwość do mojej niezdarności i braku koncentracji.
Czułem się zupełnie niepotrzebny i niezdolny do niczego, dopóki nie poczułem, że moje serce bije mocniej na myśl o służbie Bogu. Początki były jednak trudne, bo nawet kapucyni wyrzucili mnie z nowicjatu po kilku miesiącach, twierdząc, że jestem zbyt mało pojętny i niezdarny do pracy w kuchni. W końcu przygarnęli mnie franciszkanie konwentualni, początkowo jako stajennego, doceniając moją pokorę i niezwykłą chęć do ciężkiej pracy fizycznej.
Punkt zwrotny
Najważniejszy dzień w moim życiu nadszedł w 1628 roku, kiedy stanąłem przed ostatecznym wyzwaniem – egzaminem przed święceniami kapłańskimi. Byłem przerażony, ponieważ mimo wielkich starań, z całej teologii potrafiłem dobrze wyjaśnić tylko jedno jedyne zdanie z Ewangelii Łukasza. Modliłem się o ratunek, wiedząc, że jeśli biskup zapyta o cokolwiek innego, obleję ten test i nigdy nie zostanę księdzem.
Wtedy wydarzył się cud: biskup otworzył księgę dokładnie na tym fragmencie, który jako jedyny znałem na pamięć i rozumiałem całym sercem. Kiedy przyszedł czas na egzaminy wyższego stopnia, komisja była tak zachwycona wiedzą pierwszych kilku kandydatów, że uznała, iż cała grupa musi być równie genialna. Zwolniono nas z dalszych pytań i tak oto ja, „najgłupszy chłopak w miasteczku”, zostałem wyświęcony na kapłana dzięki niesamowitemu zbiegowi okoliczności.
Czego dokonał?
Moja „kariera” jako zakonnika nie przypominała jednak spokojnego życia w klasztornej celi, ponieważ za każdym razem, gdy wpadałem w zachwyt nad Bogiem, zaczynałem lewitować. Udokumentowano ponad 70 przypadków moich lotów, które widzieli papieże, kardynałowie, a nawet protestancki książę Brunszwiku, który pod wpływem tego widoku przeszedł na katolicyzm. Te niezwykłe zjawiska stały się dla mnie źródłem wielkiego cierpienia, bo ludzie traktowali mnie jak cyrkową atrakcję, a nie sługę ołtarza.
Święta Inkwizycja, podejrzewając mnie o oszustwo lub magię, nakazała izolować mnie od świata przez ponad 30 lat, przenosząc z jednego klasztoru do drugiego w całkowitym odosobnieniu. Nigdy się nie skarżyłem, bo zrozumiałem, że moje loty to tylko znak, a prawdziwym cudem jest cierpliwe znoszenie upokorzeń i miłość do nieprzyjaciół. Dziś pokazuję światu, że inteligencja mierzona stopniami w szkole to nie wszystko, bo prawdziwa mądrość płynie z czystego serca i całkowitego zaufania.
Zastanów się przez chwilę: czy kiedykolwiek czułeś, że jesteś od innych gorszy tylko dlatego, że nauka nie wchodzi Ci do głowy tak łatwo jak Twoim kolegom? Moja historia jest dowodem na to, że każdy ma unikalny dar, który może zmienić świat, jeśli tylko nie poddasz się w obliczu pierwszych porażek. Moim darem była radość tak wielka, że dosłownie unosiła mnie nad ziemię, mimo że w oczach świata pozostawałem prostym, niewykształconym człowiekiem.
Śmierć i kult
Zmarłem w odosobnieniu 18 września 1663 roku w Osimo, mając 60 lat, do końca zachowując spokój ducha i pogodę twarzy. Moje ciało spoczywa w bazylice w Osimo, która stała się miejscem pielgrzymek dla tysięcy ludzi szukających wsparcia w najtrudniejszych chwilach życia. Zostałem ogłoszony błogosławionym w 1753 roku przez papieża Benedykta XIV, a kanonizowany w 1767 roku przez papieża Klemensa XIII.