Communio Sanctorum
Ułatwienia

Bł. Jan Franciszek Burté

Patron wierności sumieniu i Kościołowi

◆ Podstawowa ⌛ XVIII wiek
Kolekcjonujesz karty? Zaloguj się do klasera. Zaloguj się
„Więcej należy słuchać Boga niż ludzi.”

Kim był?

Kiedy w wieku 16 lat przekraczałem próg klasztoru w Nancy, nie przypuszczałem, że moja droga franciszkańska zakończy się we krwi, od ciosów rozwścieczonego tłumu. Urodziłem się w 1740 roku i od wczesnej młodości czułem, że moje życie musi być całkowicie oddane Bogu, dlatego wybrałem habit naśladowców Biedaczyny z Asyżu. Moje pierwsze lata w zakonie były spokojne, wypełnione modlitwą, cichą pracą i regularnymi studiami nad Pismem Świętym. Nic wtedy nie zwiastowało krwawej burzy, która miała wkrótce ogarnąć całą Francję i zburzyć dawny porządek.

Po przyjęciu upragnionych święceń kapłańskich, moi przełożeni dostrzegli we mnie szczególne predyspozycje do nauczania. Przez długi czas wykładałem teologię młodszym braciom, starając się zaszczepić w ich sercach nie tylko suchą wiedzę, ale przede wszystkim głęboką miłość do Stwórcy. Wkrótce zostałem wezwany do stolicy, gdzie powierzono mi niezwykle odpowiedzialną funkcję gwardiana, czyli przełożonego dużego klasztoru franciszkańskiego w Paryżu. Moim głównym zadaniem była troska o duchowy rozwój powierzonych mi braci, nawet wtedy, gdy nad Paryżem gromadziły się już czarne chmury buntu.

Punkt zwrotny

Wybuchła Wielka Rewolucja Francuska, której jednym z głównych celów stało się całkowite zniszczenie Kościoła katolickiego w naszej ojczyźnie. Radykalne władze państwowe nakazały wszystkim duchownym złożenie przysięgi wierności, co w praktyce oznaczało wyrzeczenie się więzi z Ojcem Świętym i jawną schizmę. Jako wierny syn Kościoła i franciszkanin stanowczo odmówiłem podpisania tego haniebnego dokumentu, mając pełną świadomość nadciągających, tragicznych konsekwencji. Ten akt obywatelskiego nieposłuszeństwa w imię prawdy stał się moim wyrokiem, po którym zostałem brutalnie aresztowany i uwięziony w zamienionym na lochy paryskim klasztorze karmelitów.

Czego dokonał?

Moim największym życiowym dokonaniem nie były wygłoszone wykłady z teologii ani mądre zarządzanie paryskim klasztorem, lecz wytrwanie w wierze aż do samego końca. W ponurych celach klasztoru karmelitów, wraz z ponad 100 innymi więźniami, w większości duszpasterzami, stworzyliśmy prawdziwą wspólnotę modlitwy. Czy potraficie wyobrazić sobie, jak wielkiej siły ducha wymagało zachowanie spokoju, gdy zza murów docierały do nas nienawistne krzyki zrewoltowanego tłumu pragnącego naszej krwi? My jednak trwaliśmy zjednoczeni na kolanach, oddając nasze doczesne losy w ręce miłosiernego Boga i spokojnie przygotowując się na ostateczne męczeństwo.

Kiedy 2 września 1792 roku otrzymaliśmy potajemną, budzącą grozę wiadomość o zbliżającym się terminie naszej egzekucji, nikt z nas nie błagał oprawców o litość. Jako kapłani zebraliśmy się w braterskim gronie, odbyliśmy szczere spowiedzi z całego życia i poświęciliśmy ostatnie wolne godziny wyłącznie na żarliwą modlitwę. Wypełniałem do ostatnich chwil moje duszpasterskie powołanie, pocieszając słabszych współbraci oraz zapewniając ich o bliskości nagrody w niebie. Pokazaliśmy zsekularyzowanemu światu, że prawdziwej wolności sumienia oraz godności dziecka Bożego nie można zniszczyć żadnym barbarzyńskim dekretem.

Śmierć i kult

Około godziny 16 wyprowadzono nas z budynku pod pretekstem krótkiego spaceru na więzienne podwórze, gdzie zamiast słońca czekał na nas uzbrojony, oszalały z nienawiści motłoch. Wraz z moimi braćmi, Apolinarym Morelem i Sewerynem Girault, zostaliśmy bezlitośnie zmasakrowani przez tłum, dołączając tym samym do zaszczytnego grona Męczenników Paryskich. Nasza ofiara nie została jednak zapomniana przez Kościół powszechny, który troskliwie przechowuje w żywej pamięci imiona swoich wiernych świadków. Dnia 17 października 1926 roku papież Pius XI wyniósł naszą grupę 191 męczenników rewolucji na ołtarze, uroczyście ogłaszając nas błogosławionymi.

🗺 Mapa
Urodzenie Śmierć Pobyt/posługa Kult

Masz pytanie lub uwagę?

Chcesz dowiedzieć się więcej, zadać pytanie lub czegoś brakuje? Zostaw wiadomość i adres e-mail — odpiszemy.

0 / 4000