Communio Sanctorum
Ułatwienia

Bł. Michał Sopoćko

Patron spowiedników

◆ Podstawowa ⌛ XIX wiek
Kolekcjonujesz karty? Zaloguj się do klasera. Zaloguj się
"Zaufanie jest kluczem do serca Bożego."

Kim był?

Czy wiedzieliście, że przez wiele lat uchodziłem za kogoś, kto uwierzył w halucynacje prostej zakonnicy? Urodziłem się w 1888 roku w Juszewszczyźnie, na dzisiejszej Białorusi, w ubogiej rodzinie szlacheckiej. Moje dzieciństwo upłynęło w cieniu ciężkiej pracy na roli, gdzie każdy kłos zboża miał znaczenie dla naszego przetrwania. Mimo biedy, moi rodzice dbali o to, bym otrzymał staranne wychowanie religijne, co ostatecznie zaprowadziło mnie do seminarium w Wilnie.

Jako młody kapłan zostałem skierowany do pracy akademickiej i duszpasterskiej, stając się cenionym profesorem teologii. Moje życie było uporządkowane, wypełnione wykładami i pisaniem naukowych rozpraw na Uniwersytecie Stefana Batorego. Nie szukałem rozgłosu ani wielkich objawień, skupiając się raczej na logicznym tłumaczeniu zasad wiary moim studentom. Wszystko jednak wywróciło się do góry nogami, gdy w moich drzwiach stanęła skromna siostra zakonna, która twierdziła, że rozmawia z samym Jezusem.

Punkt zwrotny

To był rok 1933, kiedy w konfesjonale w Wilnie usłyszałem głos Faustyny Kowalskiej, która powiedziała mi, że jestem kapłanem wybranym przez Boga do wielkiej misji. Początkowo byłem niezwykle sceptyczny i poddałem ją surowym badaniom lekarskim, podejrzewając chorobę psychiczną. Dopiero gdy lekarze potwierdzili jej pełną poczytalność, a ja sam zacząłem zagłębiać się w jej dziennik, zrozumiałem powagę sytuacji. To była scena jak z mocnego dramatu – stałem przed wyborem: zaryzykować reputację profesora dla "wizji" czy zignorować prośbę nieba.

Czego dokonał?

Zaryzykowałem wszystko i w 1934 roku zaprowadziłem Faustynę do mojego sąsiada, malarza Eugeniusza Kazimirowskiego, by namalował pierwszy obraz Miłosierdzia Bożego według jej wskazówek. Osobiście opłaciłem pracę artysty i pozowałem w albie, by malarz wiedział, jak ułożyć szaty Chrystusa. Zacząłem drukować pierwsze broszury i obrazki z napisem "Jezu, ufam Tobie", mimo że ówczesne władze kościelne patrzyły na to z dużą rezerwą. Założyłem również nowe zgromadzenie zakonne, Siostry Jezusa Miłosiernego, które miały kontynuować tę misję po mojej śmierci.

Moja droga nie była jednak usłana różami, ponieważ przez ponad 20 lat oficjalny kult Miłosierdzia Bożego był zakazany przez Watykan. Musiałem wykazać się nadludzką cierpliwością, tłumacząc teologiczne podstawy tego nabożeństwa i znosząc upokorzenia ze strony innych duchownych. Nigdy jednak nie zwątpiłem w prawdziwość słów Faustyny, nawet gdy wydawało się, że cała moja praca pójdzie na marne. Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak silne musi być Twoje przekonanie, by trwać przy prawdzie, której nikt inny wokół Ciebie nie widzi?

W czasie II wojny światowej musiałem uciekać przed Gestapo, ukrywając się w Czarnym Borze pod Wilnem przez ponad 2 lata. Pracowałem tam jako stolarz pod przybranym nazwiskiem, jednocześnie potajemnie udzielając sakramentów i wspierając miejscową ludność. Nawet w tak ekstremalnych warunkach pisałem traktaty o Bożym miłosierdziu, wierząc, że tylko ono może uratować świat przed nienawiścią. Moja działalność naukowa i duszpasterska położyła fundament pod dzisiejsze święto Miłosierdzia, które obchodzi miliony ludzi na całym świecie.

Śmierć i kult

Odszedłem do wieczności w Białymstoku, 15 lutego 1975 roku, w dniu wspomnienia świętego Faustyna, co wielu uznało za piękny znak mojej więzi z mistyczką z Wilna. Do samego końca byłem skromnym kapłanem, który rzadko mówił o swoich zasługach, woląc wskazywać na Boga. Proces mojej kanonizacji ruszył w 1987 roku, a uroczysta beatyfikacja odbyła się w 2008 roku w Białymstoku, gdzie do dziś spoczywają moje relikwie. Dziś moje imię jest znane na każdym kontynencie, choć za życia wolałem pozostać w cieniu promieni wychodzących z serca Jezusa.

🗺 Mapa
Urodzenie Śmierć Pobyt/posługa Kult

Masz pytanie lub uwagę?

Chcesz dowiedzieć się więcej, zadać pytanie lub czegoś brakuje? Zostaw wiadomość i adres e-mail — odpiszemy.

0 / 4000