"Kto chce wygrać świat dla Chrystusa, musi mieć odwagę wejść w konflikt ze światem".
Kim był?
Moje ziemskie życie zakończyło się śmiertelnym zastrzykiem w piekle obozu koncentracyjnego w Dachau w lipcu 1942 roku, a truciznę podała mi pielęgniarka, której chwilę wcześniej ofiarowałem swój własny drewniany różaniec. Urodziłem się w 1881 roku we Fryzji, w Holandii, jako Anno Sjoerd Brandsma, w głęboko wierzącej rodzinie, która zaszczepiła we mnie miłość do Boga i ludzi. W 1898 roku wstąpiłem do zakonu karmelitów, przyjmując imię Tytus, a w 1905 roku przyjąłem święcenia kapłańskie, by służyć Kościołowi ze wszystkich sił. Swoje powołanie odnalazłem w nauce, mistyce, a także na niezwykle dynamicznym polu nowoczesnego dziennikarstwa, które uważałem za kluczowe narzędzie ewangelizacji.
Szybko zaangażowałem się w pracę akademicką i w 1923 roku zostałem jednym z założycieli Katolickiego Uniwersytetu w Nijmegen, gdzie wykładałem filozofię i historię mistyki, a w 1932 roku objąłem zaszczytne stanowisko rektora. Oprócz pracy na uniwersytecie, moją wielką pasją była prasa katolicka, nad którą sprawowałem opiekę jako oficjalny asystent duchowy z ramienia holenderskiego episkopatu. Starałem się jednoczyć redaktorów i wydawców wokół idei prawdy, broniąc niezależności słowa przed wszelkimi próbami manipulacji czy politycznych nacisków. Jako naukowiec i skromny zakonnik pragnąłem ukazywać, że Bóg jest obecny w każdym aspekcie ludzkiego życia, także w nowoczesnych mediach.
Punkt zwrotny
Prawdziwy punkt zwrotny nadszedł w 1940 roku, gdy nazistowskie Niemcy zaatakowały i brutalnie okupowały Holandię, a nowa władza zażądała publikowania swoich zbrodniczych materiałów propagandowych w prasie katolickiej. Jako duszpasterz dziennikarzy, osobiście odwiedziłem kilkanaście redakcji, przekazując im surowy zakaz episkopatu dotyczący drukowania jakichkolwiek nazistowskich ogłoszeń, wiedząc doskonale, że taki opór oznacza wyrok. Czy potrafilibyście zaryzykować własne życie, a nawet życie swoich bliskich, w bezkompromisowej obronie prawdy i fundamentalnej wolności słowa? W styczniu 1942 roku zostałem aresztowany przez gestapo za tę niezłomną postawę i po brutalnych przesłuchaniach w więzieniach w Scheveningen, Amersfoort oraz Kleve, zostałem ostatecznie zesłany do obozu w Dachau.
Czego dokonał?
W nieludzkiej i okrutnej rzeczywistości obozowej nigdy nie zatraciłem swojego człowieczeństwa ani głębokiej wiary, potajemnie organizując modlitwy, spowiadając współwięźniów i dzieląc się z nimi moimi głodowymi racjami żywnościowymi. Mimo że byłem fizycznie słaby, wycieńczony morderczą pracą, bity i poddawany pseudomedycznym eksperymentom, zdołałem zachować wewnętrzną pogodę ducha, która stawała się oparciem dla innych. W chwilach krótkiego odpoczynku zapisywałem na skrawkach papieru tłumaczenia tekstów świętej Teresy z Avila, znajdując w karmelitańskiej mistyce ucieczkę przed brutalnością otaczającego mnie świata. Moja postawa była źródłem duchowej siły i niezłomnej nadziei dla ponad 2700 duchownych z różnych krajów, którzy dzielili mój obozowy los.
Nawet w obliczu bezlitosnych oprawców zachowałem ewangelicznego ducha przebaczenia i chrześcijańskiej miłości, stanowczo odmawiając nienawiści wobec tych, którzy zadawali mi ból. Kiedy z powodu skrajnego wyczerpania i chorób zostałem przeniesiony do obozowego rewiru, co w Dachau oznaczało pewną śmierć, nie wpadłem w rozpacz ani nie złorzeczyłem. Przed wykonaniem egzekucji podarowałem swój prymitywny, obozowy różaniec niemieckiej pielęgniarce, prosząc ją jedynie, aby odmawiała na nim najprostszą modlitwę o przebaczenie. Jej poruszające świadectwo, złożone po latach w procesie beatyfikacyjnym, stało się niezwykłym dowodem na to, że prawdziwa miłość ostatecznie zawsze triumfuje nad najgłębszą nienawiścią.
Śmierć i kult
Mój ziemski bieg zakończył się 26 lipca 1942 roku, a moje umęczone ciało zostało natychmiast spalone w obozowym krematorium. Mój duch jednak przetrwał mroki wojny, a świadectwo mojego życia i męczeńskiej śmierci zaczęło inspirować kolejne pokolenia katolików na całym świecie. W 1985 roku zostałem oficjalnie ogłoszony błogosławionym, a Kościół uczcił moją ofiarę złożoną w obronie godności człowieka i wolności prasy katolickiej. Moja droga do chwały ołtarzy dopełniła się 15 maja 2022 roku, kiedy to papież Franciszek włączył mnie w poczet świętych Kościoła, uznając cud uzdrowienia za moim wstawiennictwem.