„Jezus, Maryja, słodka Panienka,
niech nam będzie pomocna Jej męka!”.
Kim był?
Podczas wielkopiątkowego kazania o męce Pańskiej zostałem w obecności tłumów uniesiony nad ziemię w stan zachwycenia mistycznego, z którego nie wróciłem już do pełni sił. Nazywam się Władysław i urodziłem się około 1440 roku w Gielniowie koło Opoczna. Po odebraniu wykształcenia na Akademii Krakowskiej wstąpiłem do zakonu bernardynów, przyjmując życie w surowym ubóstwie i ascezie.
Moje gorliwe życie zakonne oraz mądrość sprawiły, że wielokrotnie wycierpiano mi funkcję przełożonego klasztorów, a także prowincjała polskich bernardynów. Żyłem w ciągłym umartwieniu, spędzając noce na gorącej modlitwie i pokucie, postach oraz kontemplacji cierpień Chrystusa. Wszystkie swoje siły oddałem służbie wiernym i odnowie duchowej polskiego społeczeństwa.
Punkt zwrotny
Zauważyłem, że zwykli ludzie potrzebują modlić się w swoim własnym języku, a nie tylko słuchać łacińskich liturgii. Zacząłem wówczas tworzyć pieśni religijne i godzić głębokie treści teologiczne z prostą polszczyzną, stając się jednym z pierwszych poetów piszących w języku ojczystym. Czy podjąłbyś wyzwanie przełamania panujących schematów, aby przynieść wiarę bliżej serc zwykłych ludzi?
Czego dokonał?
Układałem wzruszające pieśni pasyjne oraz maryjne, w tym słynną pieśń Jezus Judasz przedał, w której z wielką empatią opisałem mękę Chrystusa. Moje utwory oraz porywające kazania budziły głębokie nawrócenia i wprowadzały zwyczaj wspólnego śpiewania w kościołach. Przepowiadałem również przyszłe wydarzenia i modlitwą broniłem ojczyzny przed najazdami wojsk pogańskich.
Jako przełożony klasztoru w Warszawie dbałem o ubogich i chorych, stając się duchowym przewodnikiem całego miasta. Moja miłość do imienia Jezus oraz Matki Bożej inspirowała tysiące ludzi do przemiany życia i trwania przy chrześcijańskich wartościach.
Śmierć i kult
Odszedłem do Pana 4 maja 1505 roku w Warszawie, wkrótce po poruszającym kazaniu wielkopiątkowym. Papież Klemens XII ogłosił mnie błogosławionym w 1740 roku. Od 1962 roku decyzją papieża Jana XXIII oficjalnie patronuję Warszawie, a moje relikwie spoczywają w kościele św. Anny.