Communio Sanctorum
Ułatwienia

Św. Bartłomiej Apostoł

Patron: Rzeźników i introligatorów

◆ Podstawowa ⌛ I wiek
Kolekcjonujesz karty? Zaloguj się do klasera. Zaloguj się
"Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!"

Kim był?

Zdarto ze mnie żywcem skórę, ale zanim stałem się męczennikiem, prowadzono mnie ścieżkami pełnymi pyłu i wątpliwości. Nazywam się Bartłomiej, co w moim ojczystym języku oznacza po prostu syna Tolmaja, choć wielu z was zna mnie także jako Natanaela. Pochodzę z Kany Galilejskiej, małej osady, która niczym szczególnym nie wyróżniała się na mapie ówczesnego świata w I wieku. Byłem człowiekiem, który cenił prawdę i szczerze szukał Boga w dawnych pismach żydowskich proroków, czekając na nadejście prawdziwego pocieszenia dla całego Izraela.

Razem z moimi braćmi w wierze zostałem wybrany jako jeden z 12 apostołów, z którymi nasz Nauczyciel dzielił trudy codziennej wędrówki. Zawsze uważałem się za człowieka twardo stąpającego po ziemi, który absolutnie nie wierzy w łatwe obietnice i piękne, ale puste słowa. Czy potraficie sobie wyobrazić, jak trudno było zaufać komuś pochodzącemu z małego, pogardzanego przez wszystkich Nazaretu? Zawsze wolałem zadawać trudne pytania, zamiast ślepo podążać za wiwatującym tłumem, który szukał u Nauczyciela jedynie darmowego chleba i spektakularnych cudów.

Punkt zwrotny

Mój przyjaciel Filip przyszedł do mnie pewnego dnia i z wielkim entuzjazmem oznajmił, że odnalazł zapowiadanego Mesjasza. Zareagowałem bardzo chłodno i z wyraźnym powątpiewaniem, jednak ostatecznie poszedłem za nim z czystej ludzkiej ciekawości. Kiedy po raz pierwszy stanąłem przed Jezusem, On spojrzał na mnie i powiedział, że widział mnie pod drzewem figowym, zanim jeszcze Filip w ogóle mnie zawołał. To jedno przenikliwe spojrzenie i doskonała znajomość mojego ukrytego serca natychmiast złamały mój dotychczasowy sceptycyzm, zmieniając moje życie na zawsze.

Czego dokonał?

Po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu naszego Pana oraz po zesłaniu Ducha Świętego, opuściłem bezpieczne mury Jerozolimy z sercem pełnym niezwykłego zapału. Tradycja chrześcijańska wiernie głosi, że wyruszyłem w najdalsze krańce znanego nam wtedy świata, niosąc Dobrą Nowinę ludom żyjącym w ciemności i błąkającym się bez pasterza. Dotarłem ze słowem Bożym aż do odległych Indii, gdzie odważnie głosiłem ewangelię według świętego Mateusza i zakładałem zupełnie pierwsze wspólnoty chrześcijańskie na tamtych ziemiach. Potem moje misyjne drogi niespodziewanie poprowadziły mnie do górzystej Armenii, Frigii oraz trudnodostępnej Likaonii.

W Armenii moje wytrwałe nauczanie przyniosło ogromne owoce, a do nowej wiary skutecznie przekonałem nawet Polimpiusza, rodzonego brata samego króla Astiagesa. Niestety, moje sukcesy duszpasterskie i liczne spektakularne nawrócenia wywołały olbrzymią wściekłość lokalnych kapłanów starożytnych pogańskich bóstw. Z przerażeniem widzieli oni, jak ich złote świątynie szybko pustoszeją, a prosta ludność masowo odwraca się od dawnych wierzeń i rzeźbionych bożków. Zaczęli bezwzględnie knuć spisek przeciwko mnie, domagając się od swojego władcy stanowczej reakcji na moje stale rosnące wpływy w jego królestwie.

Śmierć i kult

Król Astiages wkrótce kazał mnie pojmać i skazał na najokrutniejszą z możliwych kar, aby ostatecznie odstraszyć moich wiernych wyznawców w armeńskim mieście Albanopolis około 70 roku. Moi oprawcy bezlitośnie najpierw zdarli ze mnie żywcem całą skórę, a następnie brutalnie ucięli mi głowę, kończąc moje wszystkie ziemskie cierpienia. Moje doczesne relikwie wędrowały potem przez długie wieki, trafiając ostatecznie do Rzymu, gdzie bezpiecznie spoczywają w specjalnie wybudowanej bazylice na pięknej wyspie Tyberyjskiej. Dziś wierni na całym świecie ufnie modlą się do mnie o siłę w chorobach i trudnościach, a ja z nieba nieustannie wspieram ich w codziennej walce.

Masz pytanie lub uwagę?

Chcesz dowiedzieć się więcej, zadać pytanie lub czegoś brakuje? Zostaw wiadomość i adres e-mail — odpiszemy.

0 / 4000