"Lepiej jest być głupim ze względu na Boga,
niż mądrym ze względu na świat."
Kim był?
Wyobraź sobie, że wpłynąłem na losy całego chrześcijańskiego świata, chociaż od wczesnego dzieciństwa aż do śmierci nie opuszczałem niemal jednego skrawka ziemi w Northumbrii. Przyszedłem na świat około 673 roku, a moi krewni oddali mnie na wychowanie do opactwa w Wearmouth i Jarrow, gdy miałem zaledwie 7 lat. Klasztor ten stał się moim całym wszechświatem, w którym pod okiem wspaniałych opatów zgłębiałem wszelką dostępną wówczas wiedzę. Czy to nie fascynujące, jak wielkie rzeczy mogą narodzić się w ciszy zamkniętej celi?
W wieku 19 lat zostałem wyświęcony na diakona, co było ogromnym wyróżnieniem ze względu na mój bardzo młody wiek. Kiedy skończyłem 30 lat, przyjąłem święcenia kapłańskie i całkowicie poświęciłem się obowiązkom duchownym. Od tego momentu moją największą pasją stało się nieustanne studiowanie Pisma Świętego, nauczanie młodszych braci oraz pisanie ksiąg. Nigdy nie pragnąłem światowych zaszczytów, a moją jedyną codzienną radością była żmudna nauka i śpiew w klasztornym chórze.
Punkt zwrotny
Moje życie nie obfitowało w nagłe zwroty akcji czy dalekie podróże, lecz prawdziwy przełom dokonywał się w mojej duszy każdego dnia w bibliotece. Odkryłem tam starożytne dzieła i uświadomiłem sobie, że moim powołaniem jest zebranie oraz uporządkowanie tej mądrości dla przyszłych pokoleń Brytów. Zrozumiałem z całą mocą, że prawdziwa wiara nie boi się nauki, dlatego zacząłem zgłębiać również astronomię, gramatykę i matematykę. Ten wewnętrzny rozkwit uczynił ze mnie wszechstronnego uczonego i pozwolił mi ocalić dziedzictwo antyku w niespokojnych czasach wczesnego średniowiecza.
Czego dokonał?
Moim największym dziełem, które na zawsze zapewniło mi pamięć, jest obszerna historia kościelna mojego ojczystego narodu angielskiego. Opisałem w niej bardzo starannie dzieje chrześcijaństwa na naszych ziemiach, opierając się wyłącznie na sprawdzonych dokumentach i wiarygodnych relacjach świadków. To właśnie dzięki moim pismom i astronomicznym obliczeniom w całej Europie stopniowo upowszechnił się jednolity system liczenia lat od narodzenia Chrystusa. Napisałem łącznie ponad 40 ksiąg, wśród których znalazły się bezcenne komentarze do Biblii oraz traktaty naukowe, kształtujące umysły kolejnych pokoleń mnichów.
Nigdy nie chciałem zatrzymywać zdobytej wiedzy tylko dla wąskiego grona uczonych, ponieważ prawda o Zbawieniu powinna być zrozumiała dla wszystkich. Z tego powodu z wielkim zapałem przystąpiłem do tłumaczenia Ewangelii na nasz powszechnie używany język staroangielski. Chciałem za wszelką cenę, aby również prości bracia w klasztorze mogli rozważać słowa samego Boga bez konieczności biegłej znajomości trudnej łaciny. Nawet leżąc na łożu śmierci i tracąc oddech, nie przerwałem tej misji i gorączkowo dyktowałem moim uczniom ostatnie wersety świętego tekstu.
Śmierć i kult
Odszedłem do Pana w wigilię Wniebowstąpienia, w dniu 26 maja 735 roku, tuż po ukończeniu mojego życiowego dzieła. Po wielu latach doczesne szczątki zostały przeniesione do wielkiej katedry w Durham, gdzie czciciele modlą się przy nich do dnia dzisiejszego. Ze względu na moje zasługi, w 1899 roku papież uroczyście dołączył mnie do zaszczytnego grona Doktorów Kościoła. Mój powszechnie znany przydomek ukształtował się bardzo szybko i od wieków jestem nazywany Czcigodnym na znak najwyższego szacunku dla mojej wytrwałej pracy.