"Pan jest moim pasterzem, nie brak mi niczego."
Kim był?
Jako młodziutki pasterz uzbrojony jedynie w skórzaną procę i 5 gładkich kamieni wyłowionych ze strumienia, stanąłem naprzeciwko trzymetrowego olbrzyma Goliata, podczas gdy cała nasza armia drżała ze strachu. Urodziłem się w Betlejem jako najmłodszy z 8 synów Jessego, należąc do dumnego plemienia Judy. Moje wczesne życie polegało na wypasaniu owiec na pofałdowanych wzgórzach, gdzie w samotności uczyłem się wirtuozersko grać na harfie oraz bronić stada przed drapieżnymi zwierzętami. Choć byłem najmniejszy i najmniej znaczący w całej rodzinie, to właśnie do mnie Stwórca posłał wielkiego proroka Samuela, aby potajemnie namaścił moją głowę świętą oliwą na przyszłego władcę ludu wybranego.
Moja droga na królewski tron nie była jednak łatwa, lecz usiana niebezpieczeństwami oraz latami spędzonymi na niezwykle wyczerpującej ucieczce. Zanim założyłem wymarzoną koronę, służyłem na dworze pierwszego izraelskiego króla, Saula, jako osobisty muzyk kojący jego udręczoną duszę oraz jako obiecujący dowódca wojskowy. Z czasem chora i paraliżująca zazdrość Saula o moje spektakularne sukcesy militarne oraz rosnącą popularność wśród poddanych zamieniła się w morderczą nienawiść. Zmuszony byłem ratować własne życie, miesiącami ukrywając się w mrocznych jaskiniach na jałowej pustyni, gromadząc wokół siebie oddany oddział uciśnionych wyrzutków i niezwykle lojalnych wojowników.
Punkt zwrotny
Punktem zwrotnym w moim życiu była dramatyczna śmierć króla Saula oraz jego synów, w tym mojego najserdeczniejszego przyjaciela Jonatana, w krwawej bitwie na wzgórzach Gilboa. Zamiast otwarcie radować się z upragnionej śmierci mojego prześladowcy, szczerze go opłakiwałem, co natychmiast zjednało mi serca rodaków i po 7 latach w Hebronie zostałem obrany potężnym królem nad całym zjednoczonym Izraelem. Niedługo potem zdobyłem niemalże niezdobytą górską twierdzę Jebusytów, czyniąc z niej nową, wspaniałą stolicę państwa, którą dumnie nazwałem Miastem Dawidowym, a którą wy znacie jako Jerozolimę. Czy wy potrafilibyście przez tak długie lata cierpliwie czekać w ukryciu na spełnienie boskiej obietnicy, dobrowolnie oszczędzając życie potężnego wroga, który nieustannie pragnie waszej śmierci?
Czego dokonał?
Sukcesywnie zjednoczyłem wszystkie 12 plemion izraelskich w jedno doskonale zorganizowane państwo, znacznie rozszerzając jego historyczne granice oraz zapewniając mu niezwykle rzadki okres upragnionego pokoju. Następnie w uroczystej procesji sprowadziłem do zdobytej Jerozolimy świętą Arkę Przymierza, czyniąc to miasto z dnia na dzień najważniejszym centrum religijnym całego narodu. Niestety, choć byłem sprawnym strategiem, upadłem w niezwykle okrutny sposób, uwodząc żonę swojego oficera, Batszebę, a jego samego posyłając na pewną śmierć na polu bitwy. Kiedy niezłomny prorok Natan prosto w twarz wytknął mi tę straszliwą zbrodnię, natychmiast zalałem się łzami autentycznej skruchy, błagając Pana o łaskawe wybaczenie, które wprawdzie otrzymałem, lecz musiałem ponieść surowe konsekwencje.
Przez niemal całą resztę mojego królewskiego panowania musiałem mierzyć się z bardzo krwawymi buntami, z których zdecydowanie najbardziej bolesnym był zbrojny spisek mojego ukochanego, rodzonego syna Absaloma. Z wielkim trudem zdołałem jednak utrzymać państwo w nienaruszonej całości, organizując nowoczesną administrację i sprawnie gromadząc ogromne ilości szlachetnych kruszców na budowę przyszłej Świątyni Pana. Ponad obowiązkami państwowymi wciąż regularnie oddawałem się mojej największej i najszczerszej życiowej pasji, czyli komponowaniu poetyckich pieśni ku nieskończonej czci i chwale Najwyższego Stwórcy. W ciągu mojego życia ułożyłem kilkadziesiąt natchnionych psalmów, które nieustannie śpiewane są przez pokolenia, wyrażając moje skrywane ludzkie lęki, niezmierzone radości i upartą wierność.
Śmierć i kult
Pomyślnie rządziłem narodem wybranym przez okrągłe 40 lat, z czego równe 33 lata w ustabilizowanej i silnej politycznie Jerozolimie. Zmarłem na łożu w spokojnej, późnej starości, około 970 roku przed narodzeniem Chrystusa, tuż przedtem mądrze przekazując pełną władzę mojemu synowi Salomonowi, który godnie dokończył dzieło wzniesienia Świątyni. Zostałem następnie pochowany z wielkimi, państwowymi honorami na wzniosłym wzgórzu Syjon w granicach Jerozolimy, gdzie ostatecznie spoczęły na wieki moje zmęczone, ziemskie szczątki. Współcześnie zarówno wieloletnia tradycja judaistyczna, jak i chrześcijańska zgodnie widzą we mnie niezaprzeczalny wzór prawdziwego Bożego pomazańca, z którego to bezpośredniej, czystej linii ostatecznie narodził się długo zapowiadany Mesjasz.