"Dla nas świętość polega na tym,
aby być zawsze radosnym".
Kim był?
Moje ziemskie życie trwało niespełna 15 lat. Pokazuje ono jednak, że świętość może dojrzewać także w młodym wieku – przez przyjaźń z Jezusem, codzienne obowiązki, mądrą radość i troskę o innych. Urodziłem się 2 kwietnia 1842 roku w San Giovanni, przysiółku należącym do Riva presso Chieri. Mój ojciec Karol był kowalem, a matka Brygida krawcową, ucząc mnie od najmłodszych lat szacunku do pracy i modlitwy.
W wieku zaledwie 7 lat, w 1849 roku, zostałem dopuszczony do Pierwszej Komunii Świętej. W tym ważnym dniu zapisałem w notatniku cztery postanowienia: regularna spowiedź i Komunia Święta, świętowanie dni świętych, wybór Jezusa i Maryi na najlepszych przyjaciół oraz słynne zdanie: „Raczej umrzeć niż zgrzeszyć”. Słowa te wyrażały moje gorące pragnienie, aby przyjaźni z Panem Jezusem nigdy nie zamieniać na świadomie wybierane zło.
Punkt zwrotny
W październiku 1854 roku, mając 12 lat, spotkałem księdza Jana Bosko. Podczas naszej rozmowy kapłan powiedział, że wydaję mu się dobrym materiałem. Odpowiedziałem mu wtedy: „Ja jestem materiałem, a Ksiądz niech będzie krawcem i uszyje z niego piękne ubranie dla Pana Boga”. Tak trafiłem do jego oratorium w Turynie.
Ksiądz Bosko nie pozwalał mi na surowe umartwienia, które mogłyby zaszkodzić mojemu zdrowiu. Uczył mnie, że moja droga do świętości nie wymaga nadzwyczajnych wyrzeczeń, lecz polega na radosnym i wiernym wypełnianiu codziennych obowiązków: nauce, modlitwie i dobrym spędzaniu czasu z kolegami.
Czego dokonał?
W oratorium starałem się być wsparciem dla moich rówieśników. 8 czerwca 1856 roku wraz z grupą kolegów założyłem Towarzystwo Niepokalanej. Wspólnie modliliśmy się, czytaliśmy dobre książki i pomagaliśmy nowym wychowankom oraz chłopcom, którzy mieli trudności z zachowaniem lub nauką.
Staraliśmy się także wprowadzać pokój. Według relacji księdza Bosko spróbowałem kiedyś powstrzymać dwóch zwaśnionych kolegów przygotowujących się do walki na kamienie. Najpierw prosiłem ich o zgodę, a gdy to nie pomogło, stanąłem między nimi z małym krzyżem, wzywając do pojednania. Zmagałem się jednak z poważną chorobą i nasilającym się kaszlem, co osłabiało moje siły.
Dlaczego św. Dominik Savio jest patronem ministrantów?
Według biografii napisanej przez świętego Jana Bosko nauczyłem się służyć do Mszy świętej już w wieku 5 lat. Bardzo chętnie i codziennie uczestniczyłem w Eucharystii. Ponieważ byłem jeszcze bardzo niski, z wielkim trudem przenosiłem ciężki mszał z jednej strony ołtarza na drugą, ale wykonywałem swoją służbę z wielką gorliwością i dokładnością. Moja postawa przypomina, że dobra służba wyrasta z bliskiej przyjaźni z Jezusem, sumienności i radości.
Śmierć i kult
Ze względu na pogarszające się zdrowie zostałem wysłany do domu rodzinnego w Mondonio. Według relacji księdza Bosko krótko przed śmiercią miałem wypowiedzieć słowa: „O, jakie piękne rzeczy widzę…”. Zmarłem 9 marca 1857 roku, mając niespełna 15 lat. Ksiądz Jan Bosko spisał moją biografię, pokazując młodzieży piękny wzór drogi do Boga. Papież Pius XII w 1950 roku ogłosił mnie błogosławionym, a w 1954 roku – świętym. W 1956 roku ten sam papież ogłosił mnie niebiańskim patronem Pueri Cantores.
Czego Dominik uczy członka Służby Liturgicznej?
- Radość w służbie nie oznacza udawania dobrego humoru; wyrasta z przyjaźni z Panem Jezusem i z poczucia, że przy ołtarzu robię coś naprawdę ważnego.
- Świętość dojrzewa w codziennych obowiązkach: w przygotowaniu do liturgii, punktualności, starannym wykonywaniu gestów, ale również w nauce, domu i relacjach.
- Dobry ministrant zauważa nowych i pomaga im wejść do wspólnoty bez wyśmiewania pomyłek oraz okazywania wyższości.
- Odwaga może oznaczać pojednanie, a w niebezpiecznej sytuacji także zwrócenie się po pomoc do odpowiedzialnej osoby dorosłej.
- Pobożność młodego człowieka powinna być mądra: dostosowana do jego wieku, zdrowia i prowadzona przez odpowiedzialnych wychowawców.
Pytanie: Czy przy ołtarzu pomagam innym wejść do wspólnoty, czy skupiam się tylko na swojej funkcji?
Zadanie: Podczas najbliższej służby pomóż nowemu albo młodszemu ministrantowi przygotować jedną rzecz.
Modlitwa: Święty Dominiku Savio, ucz mnie służyć Panu Jezusowi z radością i zauważać potrzebujących. Amen.
Opracowanie narracyjne na podstawie źródeł historycznych i przekazów hagiograficznych.