"Kto szuka prawdy, szuka Boga, choćby o tym nie wiedział."
Kim był?
Zginęłam okrutną śmiercią w mrocznej komorze gazowej niemieckiego obozu zagłady Auschwitz, choć byłam wybitną, szanowaną filozofką i oddaną katolicką zakonnicą, a wszystko to wydarzyło się dlatego, ponieważ w żyłach płynęła mi żydowska krew. Urodziłam się w 1891 roku w niemieckim wówczas Wrocławiu, dokładnie w dniu wielkiego żydowskiego święta Jom Kippur, jako najmłodsze z 11 dzieci w bardzo pobożnej, tradycyjnej rodzinie. Mimo bardzo rygorystycznego wychowania przez głęboko wierzącą matkę, w wieku zaledwie kilkunastu lat całkowicie straciłam wiarę i ogłosiłam się wojującą ateistką, szukając sensu życia wyłącznie w twardej nauce. Moja niesamowita pasja do zdobywania wiedzy zaprowadziła mnie na prestiżowe uniwersytety, gdzie stałam się jedną z pierwszych kobiet w Niemczech z obronionym tytułem doktora filozofii, pracując u boku genialnego profesora Edmunda Husserla.
Jako bezpośrednia asystentka wybitnego profesora obracałam się w elitarnym środowisku europejskich intelektualistów, publikując bardzo mądre traktaty i wnikliwie analizując skomplikowaną naturę ludzkiej empatii. Wybuch wielkiej wojny światowej brutalnie przerwał moje akademickie plany, więc zgłosiłam się na ochotnika jako pielęgniarka Czerwonego Krzyża do wojskowego szpitala zakaźnego, by pomagać ciężko rannym żołnierzom na froncie. Zobaczyłam tam na własne oczy ogrom niewyobrażalnego fizycznego cierpienia, które po raz pierwszy tak mocno zachwiało moim racjonalnym, bardzo chłodnym postrzeganiem otaczającego mnie świata. Zaczęłam wtedy powoli dostrzegać, że sucha, akademicka wiedza nie potrafi w żaden sposób ukoić prawdziwego ludzkiego bólu ani nadać głębszego sensu tragicznej, przedwczesnej śmierci.
Punkt zwrotny
Prawdziwy przełom w moim duchowym życiu nadszedł gorącym latem 1921 roku, gdy podczas dłuższego pobytu u znajomych sięgnęłam zupełnie przypadkiem po niezwykłą autobiografię świętej Teresy z Avila. Czytałam tę fascynującą, mistyczną księgę z zapartym tchem przez całą noc aż do białego rana, a po skończeniu wnikliwej lektury zamknęłam ją z hukiem i powiedziałam sobie na głos, że to jest właśnie prawda. Zaledwie kilka miesięcy później, w 1922 roku, przyjęłam upragniony chrzest w Kościele katolickim, co było dla mojej niezwykle ortodoksyjnej żydowskiej matki ogromnym, niezwykle bolesnym ciosem prosto w serce. Czy potrafiłbyś z pełnym przekonaniem podążyć za szczerym głosem własnego sumienia, wiedząc doskonale, że twój ostateczny wybór złamie na zawsze serce osobie, którą kochasz najbardziej na całym świecie?
Czego dokonał?
Przez kolejne długie lata uczyłam w szkołach dla dziewcząt, łącząc moją wybitną wiedzę z zakresu filozofii z niezwykle głęboką teologią chrześcijańską oraz pedagogiką. Tłumaczyłam skomplikowane dzieła świętego Tomasza z Akwinu i stałam się bardzo cenioną prelegentką, głośno upominając się o równe prawa kobiet oraz ich godność we wczesnym, nowoczesnym społeczeństwie. Kiedy jednak do władzy w całych Niemczech doszli zbrodniczy naziści w 1933 roku, ze względu na moje żydowskie pochodzenie otrzymałam natychmiastowy, całkowity zakaz pracy na jakichkolwiek państwowych uczelniach. Wtedy wreszcie spełniłam swoje największe, długo skrywane marzenie i wstąpiłam do bardzo surowego zakonu karmelitanek bosych w Kolonii, przyjmując zakonne imię Teresa Benedykta od Krzyża.
W cichym klasztorze absolutnie nie przestałam być wnikliwą myślicielką, lecz moje nieustanne poszukiwania obiektywnej prawdy przeniosły się teraz na zupełnie inny, niezwykle mistyczny wręcz poziom. Napisałam tam moje najsłynniejsze i najważniejsze dzieło zatytułowane Wiedza Krzyża, w którym starałam się dogłębnie zrozumieć sens ogromnego ludzkiego cierpienia w świetle krwawej męki Jezusa Chrystusa. Zrozumiałam w pełni, że krzyż nie jest tylko smutnym symbolem bólu, ale potężnym, żywym znakiem miłości, który muszę dobrowolnie wziąć także na swoje własne barki. Złożyłam Bogu w ścisłej tajemnicy ofiarę z mojego własnego życia za ocalenie prawdziwego pokoju i całego narodu żydowskiego, godząc się z pokorą na wszystko, co miało wkrótce nadejść.
Śmierć i kult
Uciekając przed nasilającymi się prześladowaniami, przeniosłam się do karmelitańskiego klasztoru w holenderskim miasteczku Echt, próbując odnaleźć tam bezpieczne schronienie dla siebie i mojej ukochanej rodziny. Kiedy jednak holenderscy biskupi wydali oficjalny list duszpasterski mocno protestujący przeciwko zbrodniczym deportacjom Żydów, bezwzględne Gestapo aresztowało mnie i moją siostrę Różę w sierpniu 1942 roku. Złapałam zapłakaną Różę za rękę i powiedziałam jej bardzo spokojnie, byśmy szły za nasz umęczony naród, po czym ruszyliśmy w mroczną, ostateczną drogę pociągiem na wschód. Zginęłam zagazowana w straszliwym obozie Auschwitz-Birkenau w dniu 9 sierpnia 1942 roku, a kilkadziesiąt lat później papież Jan Paweł II ogłosił mnie świętą męczennicą i wielką współpatronką Europy.