"Bóg jest naszą prawdziwą skałą."
Kim był?
Kiedy obejmowałem stolicę Piotrową w Rzymie, każdy kolejny dzień mógł być moim ostatnim, gdyż wyznawanie Chrystusa oznaczało natychmiastowy wyrok śmierci ze strony cesarskich władz. Nazywam się Ewaryst i zostałem 5 papieżem w historii Kościoła, kierując wspólnotą wiernych po męczeństwie mojego poprzednika, świętego Klemensa I. Moje korzenie sięgają odległych krain, ponieważ mój ojciec Juda był Żydem pochodzącym z Betlejem, a ja sam wychowałem się w kulturze greckiej. Połączenie tradycji żydowskiej oraz greckiego wykształcenia dało mi niezwykłą perspektywę i przygotowało mnie do posługi w wielokulturowej stolicy Imperium Rzymskiego.
Rzym przełomu I i II wieku był tętniącą życiem metropolią, lecz dla chrześcijan pozostawał miejscem podziemnej walki o przetrwanie i czystość wiary. Wśród ciągłego zagrożenia ze strony pogańskich sąsiadów oraz rzymskich urzędników, wziąłem na swoje barki odpowiedzialność za rozrastającą się grupę wyznawców Ewangelii. Nie szukałem zaszczytów ani ziemskiego poklasku, lecz pragnąłem jedynie służyć ludziom, którzy zaufali Zmartwychwstałemu Panu. Moje serce przepełniała troska o to, aby nikt z wiernych nie pogubił się w gąszczu błędnych nauk i pogańskich zwyczajów.
Punkt zwrotny
Prawdziwy punkt zwrotny w moim pontyfikacie nastąpił w chwytającym za serce momencie, kiedy Kościół rzymski zaczął gwałtownie rosnąć, a dotychczasowa, prosta struktura przestała wystarczać. Zrozumiałem wówczas, że bez odpowiedniej organizacji i podziału zadań ta młoda wspólnota nie przetrwa nadchodzących burz i prześladowań za panowania cesarza Trajana. Czyż mogłem bezczynnie przyglądać się, jak brak porządku zagraża jedności i duchowemu bezpieczeństwu powierzonych mi owiec? Podjąłem więc odważną decyzję o przeprowadzeniu gruntownej reformy strukturalnej, która na zawsze zmieniła sposób funkcjonowania parafii i posługi kapłańskiej.
Czego dokonał?
Podzieliłem Rzym na mniejsze okręgi i wyznaczyłem konkretnych kapłanów do opieki nad poszczególnymi terytoriami, tworząc pierwowzór dzisiejszych parafii. Dzięki temu każdy chrześcijanin w miejskich dzielnicach zyskał stałą opiekę duszpasterską, dostęp do sakramentów oraz naukę Ewangelii od odpowiedzialnego za niego księdza. Ponadto powołałem 7 diakonów, których zadaniem było nie tylko wspieranie ubogich, ale także towarzyszenie biskupowi podczas publicznego głoszenia słowa Bożego. Obecność tych świadków miała chronić nauczanie przed zniekształceniami oraz stanowić gwarancję, że głoszone słowa są w pełni zgodne z prawdą Chrystusową.
Uporządkowałem również zasady dotyczące udzielania święceń kapłańskich oraz zawierania małżeństw, nadając im publiczny i uroczysty charakter we wspólnocie. Zadbałem o to, aby sakrament małżeństwa był błogosławiony przez kapłana i odbywał się wobec świadków, co chroniło jego świętość i powagę. Wprowadzone przeze mnie przepisy umocniły tożsamość chrześcijan i dały im poczucie stabilności w czasach, gdy państwo rzymskie traktowało ich jak wyjętych spod prawa. Dzięki tym reformom struktury Kościoła stały się na tyle silne, że przetrwały najcięższe próby i uciski.
Śmierć i kult
Mój ziemski pontyfikat dobiegł końca około 105 roku, kiedy złożyłem ostateczne świadectwo wiary i poniosłem śmierć męczeńską za Chrystusa. Ciało moje spoczęło na Wzgórzu Watykańskim, w pobliżu grobu świętego Piotra, gdzie przez wieki otaczano je modlitewną pamięcią i szacunkiem. Kościół wspomina moją posługę i oddanie sprawom Bożym w dniu 26 października. Choć upłynęły stulecia, pamięć o mojej pracy nad budowaniem trwałego fundamentu chrześcijańskiej wspólnoty pozostaje żywa dla kolejnych pokoleń wiernych.