„Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy”
Kim był?
Moje ziemskie życie zakończyło się dramatyczną i bolesną śmiercią na krzyżu w dalekim frygijskim mieście Hierapolis, gdzie pogańscy kapłani nie mogli znieść prawdy, którą głosiłem z mocą Ducha Świętego. Zanim jednak stałem się niezłomnym świadkiem wiary, dorastałem w Betsaidzie nad Jeziorem Galilejskim, skąd pochodzili także święty Piotr i święty Andrzej. Zajmowałem się tam codziennymi sprawami, poszukując głębszego sensu istnienia i studiując pisma proroków zapowiadających przyjście Mesjasza. Czy zastanawialiście się kiedyś, jak jedno nagłe spotkanie na zakurzonej drodze może całkowicie wywrócić do góry nogami całe wasze dotychczasowe życie?
Byłem człowiekiem pragmatycznym i twardo stąpającym po ziemi, co sprawiło, że Nauczyciel wystawił moją wiarę na ciężką próbę przed cudownym rozmnożeniem chleba dla 5000 głodnych ludzi. Jezus zapytał mnie wtedy podchwytliwie, gdzie możemy kupić chleba, a ja zacząłem gorączkowo obliczać, że nawet roczny zarobek robotnika nie wystarczy na skromny posiłek dla tak wielkiego tłumu. Chrystus pokazał mi wówczas, że ludzka logika i czysta kalkulacja nic nie znaczą wobec nieskończonej boskiej wszechmocy oraz miłosierdzia. Stałem się odtąd jednym z grona Dwunastu Apostołów, naocznych świadków cudów, którzy mieli zanieść radosną nowinę na krańce znanego świata.
Punkt zwrotny
Prawdziwym punktem zwrotnym w mojej biografii był dzień, w którym Jezus odnalazł mnie w Galilei i skierował do mnie proste, lecz przeszywające serce wezwanie, bym poszedł za Nim. Ogarnięty potężnym zachwytem, natychmiast pobiegłem do mojego przyjaciela Natanaela, znanego później jako Bartłomiej, aby ogłosić mu z radością, że znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz i Prorocy. Gdy mój towarzysz wyraził głęboki sceptycyzm wobec Nazaretu, odpowiedziałem mu prostymi słowami, które stały się moją życiową dewizą: pójdź i zobacz. To bezwarunkowe pójście za głosem Chrystusa i natychmiastowe dzielenie się wiarą z innymi zdefiniowało całe moje dalsze apostolskie powołanie.
Czego dokonał?
Podczas Ostatniej Wieczerzy wypowiedziałem słowa, które wywołały głęboką pouczającą odpowiedź Chrystusa i stały się kluczowym elementem chrześcijańskiej teologii dotyczącej Trójcy Świętej. Poprosiłem wtedy Mistrza, aby pokazał nam Ojca, co miało nam w zupełności wystarczyć do pełni szczęścia i zrozumienia tajemnicy wiary. Jezus odpowiedział mi z łagodnym wyrzutem, pytając, jak mogę o to prosić po tak długim czasie spędzonym razem, i wyjaśnił, że kto widzi Jego, widzi także samego Ojca. To niezwykłe pouczenie wyryło się głęboko w mojej pamięci i stało się głównym fundamentem mojego późniejszego nauczania o boskości Chrystusa.
Po Zesłaniu Ducha Świętego wyruszyłem z odważną misją ewangelizacyjną do pogańskich krain Azji Mniejszej, docierając między innymi do górzystej Phrygii oraz Syrii. Przez 30 lat niestrudzenie głosiłem słowo Boże, zakładałem nowe gminy chrześcijańskie, chrzciłem nawróconych pogan i niszczyłem wpływy bałwochwalczych kultów rzymskich oraz greckich. Moje słowa były poparte wieloma znakami, co doprowadziło do masowych nawróceń w całym regionie i zatrzęsło posadami tamtejszych pogańskich świątyń. Walczyłem o każdą duszę z gorliwością, której nauczyłem się od samego Zbawiciela podczas naszych wspólnych wędrówek po Ziemi Świętej.
Śmierć i kult
Moją ziemską wędrówkę zakończyłem chwalebnym męczeństwem około 80 roku po Chrystusie we frygijskim mieście Hierapolis, gdzie zostałem ukrzyżowany i prawdopodobnie ukamienowany przez rozjuszonych pogan. Mój kult rozwinął się błyskawicznie w całym chrześcijańskim świecie, a moje święte relikwie zostały później uroczyście przeniesione do Rzymu, gdzie spoczywają do dziś w bazylice Dwunastu Apostołów. Wspólnie ze świętym Jakubem Młodszym dzielę jeden dzień obchodu liturgicznego, który przypada na 3 maja, przypominając wiernym o cenie wierności prawdzie.