"Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa."
Kim był?
Mój porywczy temperament i ostry język często przynosiły mi kłopoty, ale to intelekt stał się moją największą bronią w służbie Bogu. Urodziłem się około 347 roku w Strydonie na pograniczu Dalmacji i Panonii w zamożnej rodzinie chrześcijańskiej. Jako młody chłopak wyjechałem na studia do Rzymu, gdzie całkowicie pochłonęła mnie klasyczna literatura oraz bujne, pełne pokus życie metropolii. Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak radykalnie może zmienić człowieka spotkanie z prawdziwą mądrością, skoro to właśnie tam przyjąłem chrzest około 366 roku?
Po chrzcie wyruszyłem w długie podróże po Galii i Wschodzie, szukając swojego właściwego miejsca na ziemi. Ostatecznie wybrałem surowe życie ascety i spędziłem 5 lat na pustyni Chalcydyjskiej w Syrii. Tam, walcząc z własnymi słabościami i samotnością, podjąłem trudną naukę języka hebrajskiego, aby móc czytać natchnione teksty w oryginale. Ten intensywny czas samotności i pokuty przekształcił mnie ze świeckiego retora w bezkompromisowego wojownika Chrystusa.
Punkt zwrotny
Prawdziwy punkt zwrotny nastąpił podczas ciężkiej choroby, kiedy doświadczyłem przerażającej, mistycznej wizji, która wstrząsnęła moją egzystencją. Stanąłem w niej przed sądem Bożym i usłyszałem oskarżenie, że jestem cyceronianinem, a nie chrześcijaninem, po czym zostałem surowo biczowany. Ból był tak autentyczny, że po przebudzeniu natychmiast złożyłem ślubowanie, iż nigdy więcej nie wezmę do rąk pogańskich ksiąg klasycznych. Od tamtego momentu każdą chwilę mojego życia oraz wszystkie siły umysłu poświęciłem wyłącznie studiowaniu Pisma Świętego.
Czego dokonał?
Moje wybitne zdolności lingwistyczne i teologiczne zostały dostrzeżone przez papieża Damazego I, który w 382 roku mianował mnie swoim sekretarzem. Ojciec Święty powierzył mi gigantyczne zadanie rewizji i ujednolicenia łacińskich tekstów Nowego Testamentu, które wówczas krążyły w wielu niespójnych wersjach. Po śmierci papieża, zmagając się z ogromną niechęcią rzymskiego środowiska, postanowiłem na zawsze opuścić Italię i w 386 roku udałem się do Ziemi Świętej. Osiadłem w Betlejem, w małej jaskini tuż obok miejsca narodzenia Jezusa, gdzie założyłem klasztor i spędziłem kolejne 34 lata życia.
To właśnie w Betlejem dokonałem swojego największego dzieła, tłumacząc cały Stary Testament bezpośrednio z języka hebrajskiego na łacinę. Moja praca, znana później jako Wulgata, czyli powszechne tłumaczenie, stała się oficjalnym tekstem Kościoła zachodniego na ponad 1000 lat. Oprócz tego napisałem niezliczone komentarze biblijne i prowadziłem ostre polemiki z heretykami, bezwzględnie broniąc czystości wiary. Mój styl był cięty, a oddanie prawdzie absolutne, co zjednało mi zarówno wielu wrogów, jak i wiernych uczniów.
Śmierć i kult
Wycieńczony tytaniczną pracą, surowymi postami oraz podeszłym wiekiem, ukończyłem swoją ziemską wędrówkę w Betlejem dnia 30 września 420 roku. Moje ciało spoczęło najpierw w betlejemskiej grobcie, jednak po wiekach moje relikwie przeniesiono do rzymskiej Bazyliki Matki Bożej Większej. Kościół ogłosił mnie jednym z czterech wielkich doktorów Zachodu, doceniając mój wkład w rozwój chrześcijańskiej nauki. Jestem dowodem na to, że świętość nie oznacza braku wad, lecz polega na przekuciu trudnego charakteru w bezgraniczną miłość do Boga.