"Ciało jest namiotem duszy."
Kim był?
Wyobraź sobie, że masz zaledwie osiem lat, gdy rodzice oddają cię na zawsze do klasztoru jako „dziesięcinę” dla Boga. Tak właśnie zaczęła się moja historia w 1098 roku w Bermersheim, gdzie urodziłam się jako dziesiąte dziecko w szlacheckiej, zamożnej rodzinie. Od trzeciego roku życia widziałam otaczające mnie świetliste wizje, ale byłam tak przerażona innością tego daru, że ukrywałam ten fakt przed światem przez prawie czterdzieści lat. Zamknięta w małej, zimnej celi pod opieką pustelnicy Jutty, pilnie uczyłam się śpiewu i łaciny, a z czasem sama zostałam przełożoną sióstr.
Punkt zwrotny
Wszystko zmieniło się w 1141 roku, gdy miałam 42 lata i byłam zrezygnowaną mniszką. Nagle niebo otworzyło się z hukiem, a oślepiające, ogniste światło uderzyło prosto w mój umysł i serce, nakazując mi zapisywać wszystko, co widzę i słyszę. Początkowo opierałam się temu wezwaniu ze strachu i poczucia własnej niegodności, co natychmiast przypłaciłam niemal śmiertelną, paraliżującą chorobą całego ciała. Dopiero gdy za namową mojego spowiednika chwyciłam za pióro i zaczęłam spisywać moje wizje w potężnym dziele "Scivias", cudownie odzyskałam pełnię utraconych sił.
Czego dokonał?
Choć żyłam w czasach, gdy kobiety nie miały prawa głosu w Kościele, wkrótce zaczęłam śmiało doradzać papieżom, biskupom, a nawet potężnemu cesarzowi Fryderykowi Barbarossie. Założyłam dwa prężnie działające, niezależne klasztory nad Renem i wyruszyłam w aż cztery wielkie podróże kaznodziejskie, co w średniowieczu było dla zakonnicy rzeczą nie do pomyślenia. Skomponowałam też dziesiątki wspaniałych, mistycznych pieśni, do których sama pisałam teksty i melodie, uważając, że muzyka jest prawdziwym echem utraconego raju. Czy odważyłbyś się głośno upominać największych władców tego świata, gdybyś z racji swojego urodzenia był z góry pozbawiony wszelkich przywilejów?
Napisałam również obszerne księgi o ziołolecznictwie, medycynie i funkcjonowaniu ludzkiego ciała, bazując na własnych bystrych obserwacjach oraz darze wlanej mądrości. Odkryłam niezwykłe, lecznicze właściwości orkiszu, precyzyjnie opisywałam działanie ziół i minerałów, a moje porady dietetyczne okazały się absolutnie rewolucyjne. Do dziś moje holistyczne podejście do człowieka, łączące zdrowie ciała, duszy i umysłu, fascynuje znanych lekarzy oraz zwolenników naturalnych terapii na całym świecie. Moja wielka odwaga i wszechstronność sprawiły, że przetrwałam wieki nie jako cicha, uległa mniszka, lecz jako jedna z najwybitniejszych myślicielek Europy.
Śmierć i kult
Odeszłam z tego świata 17 września 1179 roku, dożywając imponującego jak na tamte surowe czasy wieku 81 lat. Świadkowie twierdzili, że w chwili mojej śmierci na niebie nad klasztorem pojawiły się dwa krzyżujące się, wspaniałe łuki świetlne o wielu kolorach. Procesy uznania mnie za świętą ciągnęły się przez długie stulecia z powodu niefortunnie zaginionych, kluczowych dokumentów. Dopiero w 2012 roku papież Benedykt XVI nie tylko formalnie ogłosił mnie świętą, ale także nadał mi prestiżowy tytuł Doktora Kościoła Powszechnego.