"Hubercie, dokąd będziesz gonił zwierzęta? Czas, byś zaczął szukać zbawienia."
Kim był?
Wyobraź sobie, że jesteś dziedzicem potężnego księcia Akwitanii, a twoje życie to niekończące się pasmo dworskich intryg, wystawnych uczt i brutalnych polowań. Urodziłem się około 655 roku w Tuluzie, w samym sercu arystokratycznego świata Franków. Jako młody dworzanin służyłem na dworze króla Teuderyka III, gdzie szybko zyskałem sławę znakomitego jeźdźca i niezrównanego łowcy. Polowanie było moją absolutną obsesją, dla której potrafiłem porzucić wszelkie obowiązki, a nawet zignorować śmierć mojej ukochanej żony, Floribanny.
W tamtym czasie zupełnie nie interesowały mnie sprawy duchowe, a religię traktowałem jedynie jako nudny, dworski obowiązek. Mój świat kręcił się wokół szczekania psów gończych, świstu strzał i zapachu leśnego poszycia. Choć miałem wszystko, o czym marzyli inni ludzie, w głębi serca czułem narastającą, niewytłumaczalną pustkę, której nie potrafiło zagłuszyć żadne kolejne trofeum. Bóg musiał użyć niezwykle mocnego sygnału, aby wreszcie przebić się przez mój pancerz zuchwałości i wielkiej arogancji.
Punkt zwrotny
Był Wielki Piątek 683 roku, dzień, w którym wszyscy wierni opłakiwali śmierć Chrystusa, ale ja zignorowałem nabożeństwo i ruszyłem na łowy w gęste lasy Ardenów. Nagle, w mrocznej gęstwinie, wytropiłem potężnego, wspaniałego jelenia o białym ubarwieniu i ruszyłem za nim w morderczą pogoń. Kiedy zagoniłem zwierzę w ślepy zaułek i uniosłem łuk, jeleń nagle odwrócił się w moją stronę, a między jego rozłożystym porożem zajaśniał świetlisty krzyż. Usłyszałem potężny, przenikający duszę głos, który wezwał mnie do opamiętania; przerażony spadłem z konia i natychmiast oddałem swoje życie Stwórcy.
Czego dokonał?
Po tym mistycznym wstrząsie zrzekłem się wszelkich praw do książęcego tronu, a mój ogromny majątek rozdałem najbiedniejszym. Udałem się do biskupa Lamberta w Maastricht, pod którego czujnym okiem zostałem skromnym, uduchowionym kapłanem, ucząc się pokory od zera. Po męczeńskiej śmierci mojego mistrza w 705 roku, zostałem wybrany nowym biskupem, a wkrótce przeniosłem stolicę diecezji do spokojnego Liège. Z dawnego, bezwzględnego łowcy zwierząt stałem się gorliwym poszukiwaczem zagubionych ludzkich dusz.
Jako biskup przez kilkadziesiąt lat nieustannie przemierzałem dzikie, niebezpieczne puszcze Ardenów, niszcząc pogańskie świątynie i głosząc Ewangelię miejscowym plemionom. Zyskałem zaszczytny przydomek Apostoła Ardenów, ponieważ to dzięki mojej determinacji te zalesione tereny ostatecznie przyjęły chrześcijaństwo. Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak potężne wydarzenie musiałoby nastąpić w twoim życiu, byś z dnia na dzień całkowicie zmienił swoje życiowe priorytety? Dziś moja historia przypomina, że nawet największa życiowa pycha może zostać skruszona przez jeden moment prawdziwego, duchowego objawienia.
Śmierć i kult
Zmarłem z powodu zakażenia rany w Tervuren 30 maja 727 roku, do końca cicho recytując słowa modlitwy Pańskiej. Mój kult rozwinął się błyskawicznie, a w 825 roku moje nienaruszone ciało uroczyście przeniesiono do opactwa Andage, które na moją cześć przemianowano na Saint-Hubert. Miejsce to stało się jednym z najsłynniejszych celów pielgrzymek w całej średniowiecznej Europie. Dziś myśliwi, leśnicy i jeźdźcy z całego świata wzywają mojego imienia, prosząc o ochronę podczas wypraw do lasu.