„Kto ubogich wspiera, ten zapłatę od Boga odbiera”.
Kim był?
Strzała z królewskiego łuku przeszyła moją dłoń, gdy własnym ciałem osłoniłem łanię, moją nieodłączną towarzyszkę. Urodziłem się w Atenach około 640 roku w zamożnej i arystokratycznej rodzinie, ale bogactwo nigdy nie było moim celem. Po śmierci rodziców rozdałem cały swój majątek ubogim, ponieważ pragnąłem naśladować Chrystusa w całkowitym ubóstwie i ascezie. Uciekając przed ludzką sławą i wdzięcznością za cuda, jakich Bóg dokonywał przez moje ręce, opuściłem ojczystą Grecję.
Znalazłem schronienie w dzikich ostępach Galii, w okolicach dzisiejszego Nimes we Francji, gdzie mogłem całkowicie oddać się modlitwie. Zamieszkałem w leśnej grocie, z dala od cywilizacji i jakichkolwiek ludzkich osad, prowadząc surowe życie pustelnika. Moją żywicielką była przysłana przez Boga łania, której mlekiem się karmiłem przez wiele lat samotności. Czy potrafisz wyobrazić sobie ciszę dzikiego lasu, która staje się najpiękniejszą pieśnią chwały dla Stwórcy?
Punkt zwrotny
Mój spokój prysł, gdy podczas polowania król Gotów Wamba, lub według innych podań władca Franków, wytropił moją łanię. Kiedy wypuścił strzałę, wyszedłem z jaskini i przyjąłem cios, ratując niewinne zwierzę przed niechybną śmiercią. Władca, poruszony moim widokiem i postawą, zaoferował mi bogate dary oraz zaszczyty, abym tylko zechciał przenieść się na jego dwór. Odrzuciłem te propozycje, ale zgodziłem się, by król ufundował w tym miejscu klasztor, pod warunkiem narzucenia surowej reguły.
Czego dokonał?
Zostałem opatem nowo powstałego klasztoru, gromadząc wokół siebie innych mężczyzn pragnących żyć w ubóstwie i ciągłej modlitwie. Nasza wspólnota szybko stała się ważnym ośrodkiem duchowym, przyciągającym licznych pielgrzymów szukających porady, uzdrowienia i pocieszenia. Bóg obdarzył mnie łaską czynienia cudów, a wśród nich było wskrzeszenie zmarłego człowieka, co jeszcze bardziej rozsławiło nasze opactwo. Pomimo obowiązków przełożonego, nigdy nie zrezygnowałem ze swojej surowej ascezy i do końca życia starałem się pozostać pokornym sługą.
Według podań udałem się nawet do Rzymu, aby ofiarować nasz klasztor pod bezpośrednią opiekę papieża, co w tamtych czasach było ogromnym przywilejem. Ojciec Święty podarował mi wspaniałe rzeźbione drzwi z drewna cyprysowego, które rzucone w nurt rzeki w cudowny sposób dopłynęły do naszej przystani. Moja modlitwa miała też wyjednać przebaczenie ciężkich grzechów wpływowego monarchy, który wstydził się wyznać swoje winy podczas spowiedzi. Najważniejsze jednak było dla mnie to, aby każdy przybywający do nas człowiek odnalazł drogę do Bożego miłosierdzia.
Śmierć i kult
Odszedłem do Pana 1 września około 720 roku, otoczony braćmi z mojego ukochanego klasztoru. Moje sanktuarium w Saint-Gilles stało się niezwykle ważnym miejscem pielgrzymkowym w średniowiecznej Europie, leżącym na szlaku do Santiago de Compostela. Zostałem zaliczony do grona 14 Świętych Wspomożycieli, a wierni przez wieki prosili mnie o pomoc w najtrudniejszych sprawach. Moje relikwie przetrwały liczne wojny i do dziś są czczone, przypominając światu o potędze pokory i prostego życia w bliskości Boga.