Communio Sanctorum
Ułatwienia

​Św. Izaak Jogues

Patron Ameryki Północnej, Kanady, misjonarzy

◆ Podstawowa ⌛ XVII wiek
Kolekcjonujesz karty? Zaloguj się do klasera. Zaloguj się
„Czyż możemy sądzić, że życie człowieka jest lepiej spożytkowane niż w tak dobrym dziele? [...] Czyż wszystkie trudy tysiąca ludzi nie byłyby dobrze wynagrodzone w nawróceniu choćby jednej duszy zdobytej dla Jezusa Chrystusa?”

Kim był?

Moje dłonie zostały potwornie okaleczone, a indiańscy oprawcy odgryźli mi palce, lecz ja i tak postanowiłem powrócić do dzikich ostępów Kanady, by głosić im Ewangelię. Nazywam się Izaak Jogues, urodziłem się 10 stycznia 1607 roku w Orleanie i zostałem jezuickim misjonarzem. Od wczesnej młodości, gdy w wieku 17 lat wstąpiłem do zakonu, pragnąłem oddać całe swoje życie na służbę Bogu. Czy potrafisz zrozumieć, dlaczego z bezpiecznej Francji wyruszyłem w nieznane, ryzykowne rejony Ameryki Północnej?

Po ukończeniu studiów filozoficznych i teologicznych w latach 1626-1629, pracowałem jako regens kolegium w Rouen. Tam poznałem wspaniałych towarzyszy, Jana de Brebeuf oraz Gabriela Lalemanta, z którymi połączyła mnie wspólna misja i późniejsze męczeństwo. Moje usilne prośby o wyjazd na misje zostały wysłuchane i w 1636 roku opuściłem Europę, by udać się do Kanady. Pragnąłem nieść światło wiary tubylcom, nie zważając na ogromne odległości, surowy klimat oraz niebezpieczeństwa czyhające w puszczach.

Punkt zwrotny

Największa próba mojego życia nadeszła w sierpniu 1642 roku, kiedy podczas uciążliwej podróży dostałem się do niewoli okrutnego plemienia Irokezów. Przez długi czas znosiłem niewyobrażalne katusze, byłem bity, a moi oprawcy miażdżyli i odgryzali mi palce. W tym straszliwym czasie straciłem mojego wiernego towarzysza, Renata Goupila, który zginął za wiarę na moich oczach. Ostatecznie, gdy byłem już na skraju wycieńczenia, pewien litościwy pastor holenderski zapłacił za moje uwolnienie 300 funtów srebra.

Czego dokonał?

Po uwolnieniu z rąk Irokezów zostałem przewieziony do Nowego Amsterdamu, a następnie powróciłem do ojczystej Francji, gdzie witano mnie z powszechną czcią. Sama regentka Anna z szacunkiem ucałowała moje pokaleczone, pozbawione palców dłonie, uznając mnie za żywego męczennika. Choć mogłem pozostać w Europie w chwale i spokoju, moje serce nieustannie rwało się z powrotem do moich indiańskich dzieci. Długo błagałem moich zakonnych przełożonych o ponowną zgodę na wyjazd, aż w końcu ulegli moim prośbom.

Gdy w 1644 roku powróciłem do Kanady, rząd francuski powierzył mi niezwykle odpowiedzialne zadanie dyplomatyczne. Dzięki mojej niezłomnej postawie, cierpliwości i głębokiej miłości do tubylców, doprowadziłem do zawarcia upragnionego pokoju ze szczepem Irokezów. Moja praca nie ograniczała się jednak do dyplomacji, gdyż przede wszystkim prowadziłem niezwykle intensywne życie wewnętrzne, pełne modlitwy. Bóg w swojej niezmierzonej dobroci wspierał mnie w tych trudach, obdarzając mnie nawet mistycznym darem proroczych wizji.

Śmierć i kult

Pokój nie trwał jednak długo, gdyż w 1646 roku w wioskach Indian wybuchła tragiczna w skutkach epidemia, o której sprowadzenie zabobonni tubylcy niesłusznie mnie oskarżyli. Dnia 18 października 1646 roku zostałem niespodziewanie napadnięty i zamordowany jednym uderzeniem indiańskiego topora. Moja krew przypieczętowała moją miłość do tej ziemi, a wkrótce podobny los spotkał moich dzielnych towarzyszy misyjnych. Papież Pius XI docenił nasze całkowite oddanie Bogu, beatyfikując nas w 1925 roku i uroczyście kanonizując w 1930 roku.

🗺 Mapa
Urodzenie Śmierć Pobyt/posługa Kult

Masz pytanie lub uwagę?

Chcesz dowiedzieć się więcej, zadać pytanie lub czegoś brakuje? Zostaw wiadomość i adres e-mail — odpiszemy.

0 / 4000