"Krzyż, różaniec i reguła to moje trzy najdroższe skarby".
Kim był?
Nazywam się Jan Berchmans i przyszedłem na świat 13 marca 1599 roku w małym flandryjskim miasteczku Diest. Mój ojciec był szewcem, a nasza rodzina doświadczała trudności finansowych. Od najmłodszych lat czułem jednak głębokie pragnienie nauki oraz wiernej służby przy ołtarzu.
Moje dzieciństwo naznaczone było ciężką chorobą matki, która została sparaliżowana i przykuta do łóżka. Pomagałem w opiece nad nią z wielką troską. Aby kontynuować naukę, zamieszkałem w domu kanonika Froymonta w Mechelen i pomagałem mu jako służący. Czy potrafisz wyobrazić sobie, jak wielkiego hartu ducha i determinacji wymagało łączenie trudnej pracy z codzienną nauką?
Punkt zwrotny
W 1615 roku rozpocząłem naukę w nowo otwartym kolegium jezuitów w Mechelen. Rok później, w 1616 roku, wstąpiłem do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego. Był to krok, który wymagał opuszczenia rodziny oraz poradzenia sobie ze sprzeciwem ojca. Ojciec wolał, abym został księdzem diecezjalnym, ponieważ w ten sposób mógłbym wspierać rodzinę. Ostatecznie jednak zrozumiał i zaakceptował moją decyzję, a po śmierci matki sam przyjął święcenia kapłańskie.
Czego dokonał?
W 1618 roku moi przełożeni wysłali mnie do Italii, abym podjął studia filozoficzne w słynnym Kolegium Rzymskim. Drogę z Flandrii do Rzymu pokonałem pieszo, z niewielkim workiem na plecach. W Wiecznym Mieście nie dokonywałem spektakularnych cudów ani nie głosiłem płomiennych kazań. Moją osobistą drogą do świętości stała się absolutna wierność najzwyklejszym, codziennym obowiązkom oraz wierne i sumienne zachowywanie zakonnej reguły.
Najprostsze czynności wykonywałem z niezwykłą starannością i uśmiechem, co zjednywało mi serca współbraci. Powtarzałem, że moim największym umartwieniem jest po prostu zwykłe życie we wspólnocie. Z pasją uczyłem się języków obcych, pragnąc w przyszłości wyjechać jako misjonarz do Chin.
Dlaczego św. Jan Berchmans jest patronem ministrantów?
Już od siódmego roku życia przed pójściem do szkoły wstawałem wcześnie rano, aby służyć do dwóch lub trzech Mszy świętych każdego dnia. W Kolegium Rzymskim również codziennie posługiwałem przy ołtarzu – nawet przy bardzo napiętym planie studiów uważałem tę służbę za wielki przywilej, radość i dar, a nie za zwykły obowiązek.
Śmierć i kult
W sierpniu 1621 roku wziąłem udział w publicznych dysputach filozoficznych, po których byłem bardzo osłabiony. 7 sierpnia zachorowałem na dyzenterię; później pojawiły się wysoka gorączka i zapalenie płuc. Zmarłem 13 sierpnia 1621 roku, mając zaledwie 22 lata, trzymając w dłoniach krzyż, różaniec i księgę reguły zakonnej. Moja śmierć wywołała w Rzymie niezwykłe poruszenie, a liczni wierni przychodzili modlić się przy moim ciele. Papież Leon XIII ogłosił mnie świętym w 1888 roku. Moje ciało spoczywa w kaplicy Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny w kościele świętego Ignacego w Rzymie, a moje serce jest przechowywane w kościele świętego Michała w Leuven.
Czego Jan uczy członka Służby Liturgicznej?
- Świętość zaczyna się od wiernego wykonywania małych obowiązków.
- Służenie przy ołtarzu jest przywilejem, a nie przykrym dodatkiem do planu dnia.
- Dokładność, punktualność i posłuszeństwo są ważniejsze niż bycie zauważonym.
- Wspólnota nie musi być idealna, aby można było ją kochać i wiernie jej służyć.
Pytanie: Którą drobną czynność podczas służby wykonuję niedbale, bo wydaje mi się nieważna?
Zadanie: Przed najbliższą Mszą przyjdź kilka minut wcześniej i bez przypominania starannie przygotuj jedną rzecz potrzebną do liturgii.
Modlitwa: Święty Janie Berchmansie, ucz mnie służyć Panu Jezusowi przy ołtarzu z radością, dokładnością i czystym sercem. Amen.
Opracowanie narracyjne na podstawie źródeł historycznych.