Communio Sanctorum
Ułatwienia

Św. Jan Kanty (z Kęt)

Patron profesorów, studentów i szkół katolickich

◆ Podstawowa ⌛ XIV wiek
Kolekcjonujesz karty? Zaloguj się do klasera. Zaloguj się
„Mów dobrze o wszystkich, o nikim źle nie mów”.

Kim był?

Zdarzało mi się oddawać własne buty napotkanym biedakom i wracać boso na uniwersytet, nie zważając na krakowskie mrozy. Urodziłem się w 1390 roku w małym miasteczku Kęty, skąd wzięło się moje nazwisko Kanty. Moje serce zawsze wyrywało się do nauki, dlatego już jako młody chłopak wyruszyłem do Krakowa, by studiować na tamtejszej Akademii. Czy potrafiłbyś poświęcić całe swoje życie zgłębianiu ksiąg i pomaganiu innym, nie oczekując absolutnie niczego w zamian?

W 1415 roku ukończyłem studia na wydziale nauk wyzwolonych i rozpocząłem długą karierę akademicką. Kiedy w 1418 roku wysłano mnie do szkoły klasztornej w Miechowie, zrozumiałem ostatecznie, że to jednak krakowska uczelnia jest moim prawdziwym powołaniem. Po powrocie przyjąłem święcenia kapłańskie i zostałem profesorem teologii, ucząc kolejne pokolenia żaków. Moja sala wykładowa zawsze była pełna, bo starałem się przekazywać wiedzę w sposób prosty, mądry i przepełniony szczerą wiarą.

Punkt zwrotny

Najważniejszym momentem w moim życiu nie było zdobycie wielkiego tytułu naukowego, ale głębokie wewnętrzne przebudzenie, które kazało mi widzieć w każdym ubogim samego Chrystusa. Pewnego dnia, gdy zasiadałem do skromnego posiłku, usłyszałem pukanie do drzwi i bez wahania oddałem całe swoje jedzenie wygłodniałemu żebrakowi. Legenda głosi, że gdy wróciłem do stołu, mój talerz był znowu pełen, co utwierdziło mnie w przekonaniu o niezwykłej potędze miłosierdzia. Zrozumiałem wtedy ostatecznie, że prawdziwa teologia to nie tylko opasłe manuskrypty, ale przede wszystkim realne, namacalne czyny wobec najbardziej potrzebujących.

Czego dokonał?

Przez długie lata mojej pracy na Akademii Krakowskiej wychowałem rzesze wspaniałych studentów i własnoręcznie przepisałem aż 18000 stron różnych trudnych traktatów naukowych. Zawsze dbałem o to, aby najbiedniejsi studenci mieli co jeść, często dzieląc się z nimi moją własną, niezwykle skromną profesorską pensją. Odbyłem także wielkie i niebezpieczne podróże, pielgrzymując wielokrotnie do Rzymu oraz 1 raz do samej Jerozolimy. Wszystkie te wędrówki pokonywałem wyłącznie pieszo, z ciężkim workiem na plecach, nie zważając na trudy drogi, ukrywających się rabusiów czy wyczerpujące choroby.

W środowisku uniwersyteckim zasłynąłem z tego, że łagodziłem najgorsze spory i uczyłem studentów szacunku do absolutnie każdego napotkanego człowieka. Kiedy na ścianie mojej izby napisałem przestrogi przed obmawianiem innych, stały się one moim życiowym mottem, którego bardzo rygorystycznie przestrzegałem. Zbudowałem również silne fundamenty pod rozwój krakowskiej teologii, łącząc surową ascezę z rzetelną, niezwykle racjonalną codzienną pracą naukową. Dzięki mojej niezłomnej postawie, Akademia Krakowska zyskała opinię miejsca, gdzie obok wspaniałego intelektu równie mocno kształtuje się czyste i sprawiedliwe sumienie.

Śmierć i kult

Odszedłem z tego świata w wigilię Bożego Narodzenia, 24 grudnia 1473 roku, w wieku 83 lat. Cały Kraków szczerze opłakiwał moją śmierć, a studenci oraz miejska biedota tłumnie przyszli pożegnać swojego największego i najbardziej oddanego opiekuna. Zostałem pochowany w kościele świętej Anny, gdzie do dzisiaj znajduje się mój grobowiec, do którego wciąż przybywają młodzi ludzie proszący o pomoc w trudnej nauce. W 1767 roku papież Klemens XIII oficjalnie ogłosił mnie świętym, potwierdzając tym samym, że moje życie oddane nauce i ubogim było prostą drogą do prawdziwej świętości.

🗺 Mapa
Urodzenie Śmierć Pobyt/posługa Kult

Masz pytanie lub uwagę?

Chcesz dowiedzieć się więcej, zadać pytanie lub czegoś brakuje? Zostaw wiadomość i adres e-mail — odpiszemy.

0 / 4000