„Nie wprawiaj innych w zakłopotanie (nie krzywdź i nie smuć bliźniego), bo ich przejednanie nie jest łatwe ani miłe.Nie zniesławiaj nikogo, bo bardzo ciężko jest odwołać rzucone słowa”.
Kim był?
Kiedy zimą szedłem ulicami Krakowa i zobaczyłem zamarzającego żebraka, bez wahania oddałem mu własne buty oraz ciepły płaszcz, wracając do bursy boso. Urodziłem się 24 czerwca 1390 roku w małym miasteczku Kęty koło Oświęcimia. Od najmłodszych lat czułem pociąg do nauki oraz modlitwy, co doprowadziło mnie na Uniwersytet Krakowski w 1413 roku. Tam po kilku latach wytężonej pracy zdobyłem tytuł mistrza nauk wyzwolonych i przyjąłem święcenia kapłańskie.
Choć mogłem opływać w dostatki jako ceniony wykładowca akademicki, wybrałem zupełnie inną drogę opartą na pokorze i całkowitym ubóstwie. Czy potrafisz wyobrazić sobie, że wybitny profesor krakowskiej uczelni całe swoje wynagrodzenie oddawał głodnym studentom i ubogim? Przez niemal całe dorosłe życie żywiłem się najprostszymi potrawami, całkowicie rezygnując z mięsa, a sypiałem na gołej podłodze. Moje serce było zawsze otwarte na ludzką biedę i krzywdę.
Punkt zwrotny
Choć na krótko powierzono mi duszpasterstwo w parafii w Olkuszu około 1439 roku, z powodu lęku przed wielką odpowiedzialnością za dusze wiernych powróciłem do pracy naukowej w Krakowie. To właśnie w murach Akademii Krakowskiej odnalazłem swoje prawdziwe powołanie jako teolog, wychowawca i ojciec ubogich. Przepisywałem wielkie księgi teologiczne, a na ich marginesach zapisywałem przestrogi, by nigdy nikogo nie krzywdzić słowem ani nie obmawiać. To krakowskie środowisko akademickie stało się polem mojej najgorliwszej służby Bogu i ludziom.
Czego dokonał?
Przez kilkadziesiąt lat pełniłem funkcję profesora oraz dziekana Wydziału Teologicznego, kształcąc setki młodych ludzi i zyskując ogromny szacunek w całym mieście. Aby wyprosić łaski dla moich studentów oraz odpokutować za własne grzechy, aż 4 razy odbyłem pieszą pielgrzymkę do Rzymu, niosąc na plecach skromny pakunek. Prowadzony gorącym pragnieniem ujrzenia miejsc uświęconych krwią Chrystusa, wyruszyłem także w daleką i niebezpieczną podróż do Ziemi Świętej.
Moją codziennością stało się dzielenie posiłków z potrzebującymi, z którymi zasiadałem do wspólnego stołu w uczelnianej stołówce. Kiedy brakowało mi pieniędzy, rozdawałem najuboższym własne odzienie, a raz nawet ulepiłem rozbity dzbanek zebraczki, który w cudowny sposób napełnił się mlekiem. Cały swój wolny czas poświęcałem na modlitwę, nocne czuwania oraz przepisywanie cennych manuskryptów. Słynąłem z niezwykłej łagodności i gotowości do przebaczania wszelkich urazów.
Śmierć i kult
Odszedłem do Pana w Wigilię Bożego Narodzenia, 24 grudnia 1473 roku w Krakowie, dożywając sędziwego wieku 83 lat. Mój pogrzeb stał się wielkim wydarzeniem dla całego miasta, a przy mojej trumnie płakali zarówno profesorowie, jak i rzesze ubogich. Papież Klemens XIII ogłosił mnie świętym w 1767 roku, uznając moje bezgraniczne miłosierdzie i zasługi dla nauki. Dziś moje relikwie spoczywają w kolegiacie świętej Anny w Krakowie, gdzie studenci od wieków proszą mnie o pomoc w nauce.