Communio Sanctorum
Ułatwienia

Św. Jan Kapistran

Kapelani wojskowi, prawnicy

◆ Podstawowa ⌛ XIV wiek
Kolekcjonujesz karty? Zaloguj się do klasera. Zaloguj się
"Ci, którzy służą Bogu z radością, łatwiej pokonają trudności."

Kim był?

Wyobraź sobie, że w wieku 70 lat stoisz na czele armii, która z pieśnią na ustach i krzyżem w dłoniach odpiera potężny szturm imperium osmańskiego. Zanim jednak poprowadziłem obronę Belgradu w 1456 roku, moje życie wyglądało zupełnie inaczej. Urodziłem się w 1386 roku we włoskim miasteczku Capestrano, gdzie już jako młody człowiek wykazywałem wielki talent do nauki. Studiowałem prawo w Perugii i wkrótce stałem się cenionym prawnikiem oraz zarządcą tego potężnego miasta.

Miałem przed sobą wspaniałą karierę, ogromne bogactwo i piękną narzeczoną, z którą planowałem wspólną przyszłość. Świat polityki i sprawiedliwości wydawał się moim naturalnym środowiskiem, w którym odnosiłem same wielkie sukcesy. Nikomu wtedy nie przyszłoby do głowy, że ten ambitny prawnik wkrótce dobrowolnie zamieni jedwabne szaty na szorstki habit. Czy potrafisz wyobrazić sobie porzucenie wszystkiego, co osiągnąłeś, w samym szczycie życiowej kariery?

Punkt zwrotny

Wszystko zmieniło się w 1415 roku, gdy wybuchła wojna, a ja jako wysłannik pokojowy zostałem zdradzony, pojmany i wtrącony do mrocznego lochu. W samotności i rozpaczy, pozbawiony majątku oraz nadziei, przeżyłem głębokie załamanie, z którego wyrwała mnie dopiero mistyczna wizja świętego Franciszka. Wtedy właśnie zrozumiałem, że moje dotychczasowe życie było tylko naiwną pogonią za iluzją, dlatego po odzyskaniu wolności natychmiast anulowałem swoje narzeczeństwo. Rozdałem cały majątek ubogim, a następnie w wieku 30 lat zapukałem do bram klasztoru franciszkanów w Perugii.

Czego dokonał?

Jako brat mniejszy zostałem gorliwym uczniem wielkiego kaznodziei, świętego Bernardyna ze Sieny, który rozpalił we mnie miłość do imienia Jezus. Przez niemal 40 długich lat przemierzałem boso całą Europę, głosząc płomienne kazania na placach miast we Włoszech, w Niemczech, Czechach, a także w 1453 roku w stołecznym Krakowie. Moje słowa przyciągały niewyobrażalne tłumy liczące niekiedy nawet kilkadziesiąt tysięcy słuchaczy, a wielu z nich pod moim wpływem trwale zmieniało swoje życie. To właśnie w Polsce z mojej inicjatywy powstał potężny klasztor franciszkanów obserwantów, których od imienia mojego ukochanego mistrza potocznie zaczęto nazywać bernardynami.

Największe i najbardziej niebezpieczne wyzwanie przyszło jednak u schyłku mojego życia, kiedy cała chrześcijańska Europa stanęła w obliczu brutalnego najazdu osmańskiego. Z woli papieża zostałem wezwany do zorganizowania zbrojnej obrony, więc mimo podeszłego wieku zgromadziłem tysiące prostych ochotników gotowych walczyć za wiarę. W gorącym lipcu 1456 roku stanąłem pod murami oblężonego Belgradu, dzierżąc w dłoniach nie miecz, lecz potężny sztandar z chrystusowym monogramem. Mój niezwykły zapał, osobista odwaga i płomienne modlitwy zagrzały obrońców do brawurowego kontrataku, co ostatecznie przyniosło nam wspaniałe zwycięstwo nad gigantyczną armią sułtana.

Śmierć i kult

Zwycięstwo pod Belgradem było moim ostatnim wielkim czynem, ponieważ w zniszczonym obozie wojskowym wybuchła wkrótce straszliwa epidemia. Zaraziłem się, posługując z oddaniem chorym i rannym żołnierzom, poświęcając w ten sposób resztki moich mocno nadwątlonych sił. Odszedłem do Pana 23 października 1456 roku w chorwackim mieście Ilok, czule otoczony braćmi z mojego franciszkańskiego zakonu. W 1690 roku zostałem oficjalnie wyniesiony na ołtarze, a moje relikwie i pamięć o moich czynach do dziś stale inspirują wiernych na całym świecie.

🗺 Mapa
⌂Urodzenie ✝Śmierć ⛪Pobyt/posługa ✦Kult

Masz pytanie lub uwagę?

Chcesz dowiedzieć się więcej, zadać pytanie lub czegoś brakuje? Zostaw wiadomość i adres e-mail — odpiszemy.

0 / 4000