"Pokazaliście mi drogę do Ars, ja pokażę wam drogę do nieba".
Kim był?
Wyobraźcie sobie, że miałem tak gigantyczne problemy z nauką, iż moi przełożeni poważnie rozważali wyrzucenie mnie z seminarium jako zupełnie niezdolnego do kapłaństwa. Urodziłem się 8 maja 1786 roku w małej miejscowości Dardilly w ubogiej, ale bardzo pobożnej rodzinie rolniczej. Moje dzieciństwo i wczesna młodość przypadły na niezwykle trudny i krwawy czas Rewolucji Francuskiej, kiedy to za wierność wierze katolickiej groziła śmierć na gilotynie. Z tego powodu swoją uroczystość przyjęcia pierwszej komunii świętej musiałem przeżywać w głębokiej konspiracji, w stodole z zasłoniętymi oknami, aby uniknąć wykrycia przez bezlitosne wojska rewolucyjne.
Moja droga do wymarzonych święceń kapłańskich okazała się prawdziwą drogą przez mękę, wypełnioną ciągłymi niepowodzeniami oraz brakiem zrozumienia. Zostałem przymusowo powołany do wojska cesarza Napoleona, ale w wyniku niespodziewanej choroby i splotu dziwnych wydarzeń stałem się zbiegiem, ukrywając się przez 14 miesięcy w lasach. Ostatecznie, wyłącznie dzięki nadludzkiej cierpliwości mojego mentora, księdza Balley, pozwolono mi przyjąć święcenia w 1815 roku po uciążliwej edukacji. Biskup udzielający mi sakramentu uznał, że chociaż wyraźnie brakuje mi wiedzy, to nadrabiam te braki ogromną, ugruntowaną pobożnością.
Punkt zwrotny
Prawdziwy przełom w moim kapłańskim życiu nastąpił w 1818 roku, kiedy zostałem skierowany jako duszpasterz do małej, zapomnianej wioski Ars, liczącej zaledwie 230 mieszkańców. Zastałem tam przerażającą obojętność religijną, powszechne pijaństwo, zanik moralności oraz całkowite porzucenie niedzielnej Mszy świętej na rzecz pracy w polu i zabaw w miejscowych karczmach. Postanowiłem walczyć z tym upadkiem nie siłą czy nakazami, ale poprzez własne, surowe pokutne życie, spędzając dnie i noce na żarliwej modlitwie przed tabernakulum. Czy wy również potrafilibyście dobrowolnie zrezygnować z jedzenia, snu i wszelkich wygód, aby ofiarować swoje cierpienie za ratunek dusz ludzi zupełnie wam obcych?
Czego dokonał?
Moja całkowita ofiara, potężne umartwienia i nieustanna modlitwa zaczęły powoli, lecz trwale odmieniać serca nawet najbardziej zatwardziałych grzeszników w całej okolicy. Z czasem wioska Ars stała się gigantycznym ośrodkiem pielgrzymkowym, do którego zaczęły ściągać nieprzebrane tłumy ludzi z całej Francji, pragnących wyspowiadać się i usłyszeć słowo pociechy. Spędzałem w ciasnym, dusznym konfesjonale od 13 do nawet 17 godzin każdego dnia, słuchając ludzkich grzechów i czytając w sumieniach dzięki wyjątkowej łasce od Ducha Świętego. Ponadto założyłem specjalny sierociniec dla opuszczonych dziewcząt nazwany Domem Opatrzności, w którym samodzielnie uczyłem dzieci prawd wiary, troszcząc się o ich wyżywienie i godne wychowanie.
W moim życiu nigdy nie brakowało potężnych zmagań duchowych, w tym fizycznych, niezwykle gwałtownych ataków ze strony złego ducha, którego pieszczotliwie nazywałem grappinem. Pan Bóg obdarzył mnie licznymi, nadzwyczajnymi darami, takimi jak łaska uzdrawiania chorych, dar bilokacji oraz przenikania ludzkich myśli, jednak zawsze ukrywałem te zjawiska, przypisując wszystkie cuda wstawiennictwu świętej Filomeny. Przez 41 lat mojej duszpasterskiej, wyczerpującej pracy w Ars udało mi się całkowicie odmienić duchowe oblicze tej parafii i przywrócić niezliczone dusze do trwałej przyjaźni z Chrystusem. Pod koniec mojego życia przyjmowałem rocznie blisko 80000 pielgrzymów, co stanowiło najpiękniejszy dowód na to, jak wielkich dzieł Bóg może dokonać przez najsłabsze ludzkie narzędzie.
Śmierć i kult
Moje wątłe siły fizyczne ostatecznie wyczerpały się od nieludzkiej pracy duszpasterskiej, morderczych, wieloletnich postów oraz chronicznego braku snu. Odszedłem do domu Ojca w wieku 73 lat, dokładnie 4 sierpnia 1859 roku, całkowicie oddając swoje życie za ukochanych parafian i przybywających pielgrzymów. Moje ziemskie ciało spoczęło w kościele w Ars i do dnia dzisiejszego pozostaje całkowicie nienaruszone przez naturalny proces rozkładu, stanowiąc widomy znak Bożej łaski. Zostałem uroczyście kanonizowany w 1925 roku przez papieża Piusa XI, a kilka lat później Kościół ogłosił mnie niebiańskim patronem wszystkich proboszczów na całym świecie.