„San Gennaro, pensaci tu!” (Święty January, Ty się tym zajmij! / Ogranicz się do opieki nad nami!).
Kim był?
Wrzucono mnie na amfiteatr pełen wygłodniałych dzikich bestii, jednak zwierzęta zamiast mnie rozerwać, podeszły spokojnie i ułożyły się u moich stóp. Nazywam się January i urodziłem się około 272 roku w Italii. W młodym wieku zostałem biskupem Benewentu, prowadząc powierzonych mi chrześcijan z wielką gorliwością i miłością.
Moje życie przypadało na czas panowania cesarza Dioklecjana, kiedy wyznawanie wiary w Chrystusa groziło natychmiastowym aresztowaniem i śmiercią. Jako pasterz nie zamierzałem się ukrywać, gdy moi bracia i siostry w wierze trafiali do więzień. Gdy dowiedziałem się o uwięzieniu diakona Sozjusza oraz moich przyjaciół, postanowiłem bez wahania ruszyć im z pomocą.
Punkt zwrotny
Mój los przypieczętowała decyzja o odwiedzeniu uwięzionych chrześcijan w kopalniach i więzieniach w Puteoli koło Neapolu. Podczas jednej z takich wizyt zostałem rozpoznany przez carskich urzędników, zatrzymany i doprowadzony przed namiestnika Drakoncjusza. Odmówiłem złożenia ofiary pogańskim bóstwom i bez lęku wyznałem wiarę w jednego Boga. Czy potrafiłbyś zaryzykować własne życie i wolność, aby przynieść pociechę uwięzionym przyjaciołom?
Czego dokonał?
Moja postawa stała się powodem wydania na mnie wyroku śmierci poprzez rzucenie na pożarcie niedźwiedziom w amfiteatrze. Gdy jednak zwierzęta na oczach zgromadzonego tłumu nie wyrządziły mi ani moim towarzyszom żadnej krzywdy, zszokowany namiestnik rozkazał zmienić wyrok na ścięcie mieczem.
Poniósłem śmierć męczeńską około 305 roku w Solfatara koło Puteoli wraz z grupą wiernych towarzyszy. Pobożna kobieta imieniem Eusebia zebrała wówczas moją krew do szklanych ampułek, co zapoczątkowało historię jednego z najbardziej niezwykłych cudów w dziejach Kościoła. Od tamtej pory neapolczycy widzą we mnie swojego największego obrońcę w chwilach klęsk i niebezpieczeństw.
Śmierć i kult
Moje relikwie zostały z czasem przeniesione do katedry w Neapolu, gdzie spoczywają do dzisiaj. Co roku, podczas uroczystych wspomnień, zasuszona krew zawarta w ampułce w sposób niewytłumaczalny dla nauki przechodzi w stan płynny. Mieszkańcy Neapolu czczą mnie jako swojego głównego patrona i potężnego orędownika chroniącego miasto przed epidemiami oraz wybuchami Wezuwiusza.