"Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś".
Kim był?
Przeklinałem dzień swoich narodzin i błagałem Boga, aby pozwolił mi umrzeć, nie mogąc znieść ciężaru powierzonej mi misji. Przyszedłem na świat w niewielkim kapłańskim miasteczku Anatot, położonym zaledwie kilka kilometrów od potężnej Jerozolimy. Wychowywałem się w spokojnej rodzinie kapłana Chilkiasza, nie przeczuwając burzy, która miała wkrótce zniszczyć cały mój dotychczasowy świat. Mój naród pogrążał się w oddawaniu czci fałszywym bożkom, zapominając o przymierzu zawartym niegdyś ze stwórcą na pustyni.
Nie pragnąłem rozgłosu ani niebezpiecznych zadań, będąc z natury człowiekiem nieśmiałym i niezwykle wrażliwym. Zamiast spokojnej służby kapłańskiej, czekał mnie los najbardziej znienawidzonego człowieka w całym królestwie Judy. Moi właśni krewni z rodzinnego miasta knuli spiski na moje życie, próbując uciszyć mój niewygodny głos. Zmuszony byłem wyrzec się założenia własnej rodziny, co w moich czasach stanowiło znak największego przekleństwa i społecznego odrzucenia.
Punkt zwrotny
Wszystko zmieniło się w 626 roku przed Chrystusem, kiedy usłyszałem potężny głos Boga oznajmujący, że zostałem wybrany na proroka dla narodów przed poczęciem w łonie matki. Początkowo mocno się broniłem, tłumacząc się moim młodym wiekiem oraz brakiem wprawy w pięknym przemawianiu do wielkich tłumów. Pan jednak dotknął moich ust, wkładając w nie swoje własne słowa i czyniąc ze mnie twardą twierdzę przeciwko oskarżycielom. Czy wy mielibyście odwagę sprzeciwić się potężnym królom, wykształconym kapłanom i całemu swojemu społeczeństwu w imię niepopularnej prawdy?
Czego dokonał?
Przez ponad 40 długich lat ostrzegałem kolejnych królów Judy przed nadciągającą katastrofą z rąk rosnącego w siłę potężnego imperium babilońskiego. Używałem niezwykle szokujących znaków, rozbijając gliniane dzbany przed starszyzną czy nosząc drewniane jarzmo na własnej szyi, by publicznie ukazać nieuchronność krwawej niewoli. Za odważne głoszenie obiektywnej prawdy brutalnie mnie bito, zamykano w ciasnej kłodzie przy głównej bramie świątynnej i bezlitośnie wyśmiewano przed całym miastem. W chwilach największego życiowego zwątpienia oskarżałem nawet Boga o zrujnowanie mojego życia, lecz Jego prorocze słowo bezlitośnie płonęło w moich kościach niby trawiący ogień.
Kiedy wrogie wojska okrutnego króla Nabuchodonozora otoczyły Jerozolimę, domagałem się natychmiastowej kapitulacji, za co szybko okrzyknięto mnie groźnym zdrajcą narodu i wtrącono prosto do głębokiej, błotnistej cysterny. Zapadałem się w obrzydliwy, gęsty szlam, powoli i samotnie konając z braku pożywienia, dopóki z ukrycia nie uratował mnie pewien miłosierny dworzanin z dalekiej Etiopii. Mimo zapowiadania ostatecznego zniszczenia świętego miasta, głosiłem również wspaniałe przesłanie o nowym, wewnętrznym przymierzu wyrytym w ludzkich sercach, które pewnego dnia odmieni cały znany świat. Z pełną premedytacją wykupiłem pole rodzinne w Anatot w przeddzień ostatecznego upadku państwa, na absolutny dowód tego, że ocalały lud Boży kiedyś radośnie powróci z wygnania do ojczyzny.
Śmierć i kult
Kiedy po wielomiesięcznym i wycieńczającym oblężeniu piękna Jerozolima ostatecznie upadła i spłonęła w 586 roku przed Chrystusem, zwycięscy Babilończycy łaskawie pozwolili mi spokojnie pozostać w zrujnowanej ojczyźnie. Niestety, niedługo potem moi przerażeni rodacy, panicznie uciekając przed gniewem najeźdźców, zbrojnie zmusili mnie do podążenia z nimi aż do pogańskiego Egiptu. Zgodnie z najstarszą i najbardziej rozpowszechnioną tradycją chrześcijańską oraz żydowską, tam właśnie dokończyłem swojego burzliwego życia, rzekomo brutalnie ukamienowany przez własnych, rozgoryczonych współbraci, których wciąż napominałem. Współczesny Kościół powszechny uroczyście czci mnie jako jednego z 4 wielkich proroków Starego Testamentu, widząc w moich niezawinionych cierpieniach wyraźną zapowiedź bolesnej męki samego Mesjasza.