"Nie przez miłość własną, lecz przez miłość Boga".
Kim był?
Czy wyobrażasz sobie sytuację, w której brutalni żołnierze torturują cię podczas krwawego Sacco di Roma w 1527 roku, a ty nie masz żadnych skarbów, bo wszystko wcześniej rozdałeś biednym? Urodziłem się w październiku 1480 roku w zamożnej i arystokratycznej rodzinie w Vicenzy, co zapowiadało mi spokojne oraz dostatnie życie. Mój ojciec zmarł w 1482 roku, gdy miałem zaledwie 2 lata, dlatego zostałem wychowany przez głęboko wierzącą matkę. W 1504 roku na uniwersytecie w Padwie uzyskałem prestiżowe doktoraty z prawa obojga, czyli cywilnego i kanonicznego, otwierając sobie drogę do zaszczytów.
Po ukończeniu studiów wyjechałem do Rzymu, gdzie papież Juliusz Drugi szybko mianował mnie protonotariuszem apostolskim. Pracowałem w papieskiej kancelarii, otoczony przepychem, bogactwem oraz najwyższymi dostojnikami ówczesnego Kościoła. Jednak to luksusowe życie na dworze nie dawało mi prawdziwego pokoju ducha, ponieważ widziałem ogromny upadek moralny duchowieństwa. Zrozumiałem wtedy, że muszę służyć Bogu inaczej, dlatego w 1516 roku przyjąłem wreszcie święcenia kapłańskie.
Punkt zwrotny
Prawdziwy przełom nastąpił, gdy wstąpiłem do rzymskiego Oratorium Boskiej Miłości, które gromadziło ludzi pragnących głębokiej reformy własnego życia. Zrezygnowałem z lukratywnej posady papieskiej, aby powrócić w rodzinne strony i fizycznie posługiwać pacjentom w szpitalach dla nieuleczalnie chorych. Moja arystokratyczna rodzina była oburzona, gdy widziała, jak z oddaniem myję gnijące rany osób cierpiących na syfilis. Nie dbałem jednak o ich opinie, ponieważ w tych odrzuconych przez społeczeństwo nędzarzach odnalazłem samego cierpiącego Chrystusa.
Czego dokonał?
Widząc powszechny kryzys wiary, w 1524 roku wraz z Janem Piotrem Carafą, późniejszym papieżem Pawłem Czwartym, założyłem nowy zakon teatynów. Postanowiliśmy żyć w absolutnym ubóstwie, odrzucając posiadanie jakichkolwiek dóbr, a nawet zakazując sobie prośby o jałmużnę. Ufaliśmy wyłącznie Bożej Opatrzności, wierząc, że Bóg zatroszczy się o wszystkie nasze codzienne i pilne potrzeby materialne. Naszym głównym celem stała się moralna odnowa zepsutego duchowieństwa oraz niesienie duchowego wsparcia najuboższym warstwom społeczeństwa.
Moja działalność spotykała się z ogromnymi trudnościami, włączając w to uwięzienie i brutalne pobicie przez najemników podczas splądrowania Rzymu. Mimo tych bolesnych doświadczeń, po ucieczce do Wenecji i przeniesieniu się do Neapolu, kontynuowałem swoją duszpasterską oraz charytatywną misję. W 1539 roku założyłem tam słynny bank pobożny, czyli Monte di Pieta, aby chronić ubogich przed bezlitosnym wyzyskiem chciwych lichwiarzy. Ta charytatywna instytucja finansowa udzielała nieoprocentowanych pożyczek najbardziej potrzebującym, ratując setki rodzin przed głodem, skrajną nędzą i całkowitym zniszczeniem.
Śmierć i kult
Kiedy latem 1547 roku w Neapolu wybuchły krwawe zamieszki polityczne, ofiarowałem swoje życie Bogu w intencji przywrócenia pokoju. Zmarłem w niedzielę 7 sierpnia 1547 roku z wycieńczenia na podłodze mojej skromnej zakonnej celi, odmawiając spoczynku na wygodnym posłaniu. Mój kult zaczął się natychmiast, a w 1671 roku papież Klemens Dziesiąty uroczyście ogłosił mnie świętym Kościoła katolickiego. Do dziś jestem czczony jako patron ufności w Bożą Opatrzność, który uczy, że Bóg nigdy nie opuszcza swoich oddanych dzieci.