"Zniszcz mnie, Panie, i zbuduj na moich ruinach chwałę Twoją".
Kim była?
Miałam zaledwie 2 lata, gdy brutalna wojna domowa w Kolumbii odebrała mi ojca, który zginął w obronie wiary, pozostawiając naszą rodzinę w absolutnej nędzy. Przez bezlitosną konfiskatę majątku moja matka oraz ja wraz z moim rodzeństwem zostaliśmy bez dachu nad głową, zdani na łaskę krewnych i ciągłą tułaczkę. Urodziłam się 26 maja 1874 roku w małym andyjskim miasteczku Jericó jako Maria Laura od Jezusa, choć świat poznał mnie pod imieniem Laura Montoya. Moje wczesne życie było nieustanną lekcją pokory, ale to właśnie samotna matka nauczyła mnie bezgranicznego zaufania do Boga i odnajdywania Go w najmniejszych przeciwnościach losu.
Początkowo brakowało mi formalnego wykształcenia, lecz dzięki ogromnemu uporowi oraz ciężkiej pracy w wieku 16 lat rozpoczęłam naukę w szkole dla nauczycieli w Medellín. Szybko zdobyłam uznanie jako wybitny pedagog, a codzienna praca w szkole stała się moim głównym źródłem utrzymania i najlepszym sposobem na pomoc zubożałej rodzinie. Wkrótce odkryłam w sobie głębokie pragnienie ascezy i modlitwy, które doprowadziły mnie do niezwykłych, bardzo osobistych przeżyć mistycznych i bezpośredniego doświadczenia obecności Boga. Świadoma własnej ludzkiej nicości, szukałam prawdziwego ukojenia w nieskończonej wielkości Stwórcy, podziwiając Jego wspaniałe dzieła i potęgę w dzikich, malowniczych lasach surowych Andów.
Punkt zwrotny
Praca nauczycielki otworzyła mi szeroko oczy na tragiczną sytuację materialną i religijną ignorancję rdzennych mieszkańców Kolumbii, co całkowicie i bezpowrotnie odmieniło moje serce. Zrozumiałam wtedy, że Bóg wcale nie chce ode mnie spokojnego, miejskiego życia, lecz wzywa mnie, bym porzuciła dotychczasową wygodę i wyruszyła w niedostępne rejony kraju. Czy wyobrażasz sobie, jak wielkiej, heroicznej odwagi wymagało rzucenie wyzwania ówczesnemu kolumbijskiemu społeczeństwu, które powszechnie patrzyło na rdzennych Indian z głęboką pogardą i okrutnym uprzedzeniem? Za mądrą radą miejscowego biskupa postanowiłam zaryzykować dosłownie wszystko, aby dotrzeć do najbardziej opuszczonych plemion indiańskich i na stałe zamieszkać pośród tych zapomnianych ludzi.
Czego dokonała?
W 1914 roku założyłam własną, nową wspólnotę zakonną, Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Maryi Niepokalanej i świętej Katarzyny Sieneńskiej, podejmując się pionierskiego dzieła misyjnego. Z 5 oddanymi współsiostrami wyruszyłyśmy w gęstą dżunglę, przyjmując skrajne ubóstwo, proste warunki i miejscowe zwyczaje Indian, aby przełamać dzielące nas bariery. Zamiast nawracać przymusem, uczyłyśmy miłości poprzez autentyczny szacunek dla ich tradycji, stając się dla wielu wykluczonych rdzennych mieszkańców prawdziwymi, troskliwymi matkami. Z biegiem lat nasze innowacyjne dzieło zyskało wielkie uznanie hierarchii Kościoła katolickiego, a liczne misje rozprzestrzeniły się na całą Kolumbię i inne kraje kontynentu.
Ostatnie 9 lat mojego ziemskiego życia naznaczone było ogromnym cierpieniem fizycznym, gdyż z powodu postępującej choroby musiałam nieustannie poruszać się na wózku inwalidzkim. Mimo tak wielkiego bólu nie przerwałam działalności apostolskiej, niestrudzenie kierując całym zgromadzeniem za pomocą inspirujących słów i wielu listów rozsyłanych do moich pracujących sióstr. Moja fizyczna niepełnosprawność stała się kolejnym potężnym narzędziem misyjnym, ucząc innych ludzi, że siła ludzkiego ducha potrafi wspaniale pokonać wszelkie ograniczenia słabego ciała. W radosnej chwili mojego ostatecznego odejścia z tego świata wspólnota liczyła już 467 sióstr, które ofiarnie pracowały w 90 trudnych placówkach na terenie 3 państw.
Śmierć i kult
Zmarłam po bardzo długiej i niezwykle bolesnej agonii 21 października 1949 roku w mieście Medellín, pozostawiając po sobie żywe i trwałe świadectwo ewangelicznej miłości. Moje doczesne życie zostało oficjalnie docenione przez Kościół, gdy papież Jan Paweł II uroczyście wyniósł mnie na ołtarze w 2004 roku jako nową błogosławioną. Niedługo później nastąpił proces kanonizacyjny i 12 maja 2013 roku papież Franciszek w Watykanie oficjalnie ogłosił mnie w pełni świętą pochodzącą z Kolumbii. Moje zachowane relikwie do dziś mocno inspirują rzesze wiernych pielgrzymów, przypominając całemu światu, że prawdziwa duchowa wielkość rodzi się z pokory i gotowości służenia słabszym.