"Przez Maryję do Jezusa."
Kim był?
Czy wiedzieliście, że podano mi truciznę, która na zawsze zniszczyła moje zdrowie, a wrogowie wielokrotnie dyhali na moje życie? Urodziłem się 31 stycznia 1673 roku we francuskim Montfort jako Ludwik Grignion, lecz z miłości do Maryi odrzuciłem nazwisko rodowe i przyjąłem miano de Montfort od miejsca mojego chrztu. Od najmłodszych lat czułem potężne powołanie do kapłaństwa, choć moja droga nie była usłana różami. Dorastałem w wielodzietnej rodzinie, gdzie uczyłem się ubóstwa i całkowitego zawierzenia Bogu.
Po ukończeniu studiów w Paryżu przyjąłem święcenia kapłańskie w 1700 roku i od razu pragnąłem oddać się pracy wśród najuboższych. Moja bezkompromisowość i bezgraniczna miłość do Matki Bożej szybko wzbudziły sprzeciw wpływowych środowisk, w tym jansenistów, którzy uważali mnie za szaleńca. Przemierzałem pieszo setki kilometrów, głosząc Ewangelię prostym ludziom, odrzucając wygody i bogactwa tego świata. Często spychano mnie na margines, zakazując mi głoszenia kazań w kolejnych diecezjach, co tylko umacniało moją wiarę.
Punkt zwrotny
Momentem, który całkowicie odmienił moje życie i nadał mu nowy kierunek, była piesza pielgrzymka do Rzymu w 1706 roku. Odrzucony przez francuskich biskupów, postanowiłem zapytać samego papieża Klemensa XI, czy moja misja ma sens. Ojciec Święty nie tylko mnie wysłuchał, ale nadał mi oficjalny tytuł misjonarza apostolskiego i nakazał powrót do Francji, by odnawiać ducha chrześcijańskiego poprzez misje ludowe. Wyposażony w papieski autorytet i wielki żelazny krzyż, wróciłem do ojczyzny z płomieniem, którego żadne prześladowania nie mogły już zgasić.
Czego dokonał?
Przez kolejne lata przeprowadziłem ponad 200 misji ludowych i rekolekcji w miastach oraz wioskach Bretanii i Wandei. Zakładałem szkoły dla ubogich dzieci, odnawiałem zniszczone kościoły oraz budowałem monumentalne kalwarie, z których najsłynniejsza w Pontchâteau została zniszczona na rozkaz króla, co przyjąłem z pokorą. Napisałem dzieło mojego życia, czyli Traktat o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, w którym wyłożyłem drogę świętości opartą na całkowitym oddaniu się w niewolę miłości Jezusowi przez ręce Maryi. Moje rękopisy zostały ukryte i przeleżały w ukryciu aż 130 lat, czekając na swój czas.
Aby moje dzieło trwało po mojej śmierci, założyłem zgromadzenia zakonne, które kontynuują tę misję na całym świecie. Powołałem do życia Towarzystwo Maryi, znane jako ojcowie montfortanie, oraz we współpracy z błogosławioną Marią Ludwiką Trichet, zgromadzenie Córek Mądrości. Zainicjowałem także powstanie braci św. Gabriela, zajmujących się edukacją młodzieży. Moje duchowe dziedzictwo stało się fundamentem dla wielu świętych przyszłych pokoleń, w tym dla papieża Jana Pawła II, który mój skrót Totus Tuus uczynił swoim zawołaniem biskupim i papieskim.
Śmierć i kult
Moje ziemskie siły wyczerpały się bardzo szybko z powodu trudów misyjnych oraz skutków dawnego otrucia. Zmarłem w trakcie prowadzenia kolejnych misji w Saint-Laurent-sur-Sèvre 28 kwietnia 1716 roku, mając zaledwie 43 lata. Ludzie natychmiast uznali mnie za świętego, a mój grób stał się miejscem licznych pielgrzymek i uzdrowień. Papież Pius XII ogłosił mnie świętym w 1947 roku, stawiając moją maryjną drogę jako wzór dla całego Kościoła powszechnego.