Communio Sanctorum
Ułatwienia

Św. Maria Goretti

Patronka młodzieży i czystości

◆ Podstawowa ⌛ XIX wiek
Kolekcjonujesz karty? Zaloguj się do klasera. Zaloguj się
"Wybaczam mu z całego serca i chcę, aby był ze mną w raju."

Kim był?

Zmarłam w wieku zaledwie 11 lat, broniąc swojej godności przed brutalnym napastnikiem, ale moim największym zwycięstwem było wybaczenie mu przed wydaniem ostatniego tchnienia. Urodziłam się w 1890 roku w Corinaldo we Włoszech, w niezwykle ubogiej, ale głęboko religijnej rodzinie chłopskiej. Kiedy byłam mała, przenieśliśmy się na bagniste tereny w pobliżu Nettuno w poszukiwaniu lepszej pracy, dzieląc skromny dom z rodziną Serenellich. Życie było tam niesamowicie ciężkie, zwłaszcza po tym, jak mój ukochany ojciec zmarł na malarię, gdy miałam zaledwie 9 lat.

Po śmierci taty moja mama musiała całymi dniami ciężko pracować w polu, zostawiając mi pod opieką całe gospodarstwo, gotowanie oraz młodsze rodzeństwo. Nie potrafiłam ani czytać, ani pisać, ale doskonale znałam modlitwy i gorąco kochałam Jezusa, z utęsknieniem czekając na sakrament Komunii Świętej. Byłam bardzo pogodną i posłuszną dziewczynką, starając się być małą gospodynią naszego domu pomimo mojego bardzo młodego wieku. Niestety, Alessandro Serenelli, nastoletni syn naszych sąsiadów, zaczął mnie w tajemnicy napastować, jednak milczałam, by nie wywoływać groźnych konfliktów między naszymi zmagającymi się z biedą rodzinami.

Punkt zwrotny

Prawdziwa tragedia wydarzyła się w gorące letnie popołudnie 5 lipca 1902 roku, kiedy siedziałam na ganku, cerując zniszczoną koszulę. Alessandro wciągnął mnie siłą do domu, żądając, abym popełniła z nim grzech, ale ja opierałam się ze wszystkich sił, ostrzegając go, że trafi za to do piekła. Rozwścieczony moją stanowczą odmową, chwycił ostre metalowe szydło i w ślepym amoku dźgnął mnie aż 14 razy, po czym w panice uciekł. Silnie krwawiąc, zdołałam wezwać pomoc, co zapoczątkowało moją trwającą 20 godzin potworną agonię w pobliskim szpitalu w Nettuno.

Czego dokonał?

Moim największym życiowym osiągnięciem nie było żadne cudowne zwycięstwo militarne ani założenie wielkiego zakonu, lecz akt radykalnego, nadludzkiego przebaczenia. Kiedy umierałam w szpitalnym łóżku, lekarze próbowali operować mnie bez znieczulenia, ale moje rany były po prostu zbyt rozległe, by uratować mi życie. Przyszedł do mnie ksiądz z ostatnim namaszczeniem i zapytał wprost, czy wybaczam mojemu mordercy, tak jak Jezus wybaczył swoim oprawcom na krzyżu. Odpowiedziałam zupełnie wyraźnie, że wybaczam mu całkowicie z miłości do Jezusa i bardzo pragnę, aby Alessandro był ze mną w niebie.

Ten czysty akt miłosierdzia całkowicie odmienił nie tylko moje własne przeznaczenie, ale ostatecznie także zatwardziałe serce mojego brutalnego mordercy. Zmarłam 6 lipca 1902 roku, ściskając mocno krucyfiks oraz medalik z wizerunkiem Maryi, zostawiając w rozpaczy moją ukochaną mamę. Moja historia bardzo szybko rozeszła się po całych Włoszech, udowadniając wszystkim, że prawdziwa świętość absolutnie nie wymaga podeszłego wieku, ogromnego bogactwa ani głębokiego wykształcenia. Czy potrafiłbyś szczerze przebaczyć komuś, kto tak brutalnie odebrał ci wszystko, łącznie z twoim własnym życiem?

Śmierć i kult

Przez prawie 27 lat Alessandro pozostawał w więzieniu bez cienia skruchy, dopóki nie ukazałam mu się we śnie, wręczając mu dokładnie 14 białych lilii symbolizujących moje rany. Ta niezwykła wizja całkowicie skruszyła jego serce, prowadząc do głębokiego nawrócenia, a po wyjściu na wolność błagał moją matkę o przebaczenie, które natychmiast otrzymał. W 1950 roku papież ogłosił mnie świętą na placu w Rzymie w obecności mojej własnej matki i setek tysięcy wiernych. Dziś moje ciało spoczywa w sanktuarium w Nettuno, gdzie przypominam młodym ludziom o ogromnej wartości czystości i potędze szczerego przebaczenia.

Masz pytanie lub uwagę?

Chcesz dowiedzieć się więcej, zadać pytanie lub czegoś brakuje? Zostaw wiadomość i adres e-mail — odpiszemy.

0 / 4000