"Poszedł za Nim, zostawiając wszystko".
Kim był?
Zarabiałem na życie, ściągając podatki dla rzymskiego okupanta, przez co moi rodacy uważali mnie za największego zdrajcę. Nazywano mnie Lewi, a mój urząd celny w Kafarnaum był miejscem, gdzie każdego dnia spotykałem się z ludzką pogardą. Służyłem systemowi, który bezlitośnie wyzyskiwał biednych, a zyski wędrowały w dużej mierze do mojej własnej kieszeni. Czy potrafisz wyobrazić sobie ból człowieka, którego nienawidzi całe jego własne miasto?
Moje życie kręciło się wyłącznie wokół rzymskich monet i skrupulatnych rachunków, które zamykały moje serce na sprawy duchowe. Chociaż pochodziłem z narodu wybranego i byłem synem Alfeusza, moja profesja celnika całkowicie wykluczała mnie z życia religijnego żydowskiej wspólnoty. Nie mogłem uczestniczyć w modlitwach w synagodze, a moje świadectwo w sądzie było całkowicie bezwartościowe w świetle ówczesnego prawa. Pogodziłem się z losem wyrzutka, skupiając się na gromadzeniu majątku i towarzystwie innych celników oraz ludzi z marginesu społecznego.
Punkt zwrotny
Wszystko zmieniło się w ułamku sekundy pewnego zwykłego dnia, gdy obok mojej komory celnej przechodził Jezus z Nazaretu. Spojrzał na mnie, człowieka powszechnie pogardzanego, i wypowiedział zaledwie 2 słowa zaproszenia, aby pójść w Jego ślady. W tamtej wyjątkowej chwili poczułem, jak pękają niewidzialne łańcuchy chciwości, więc wstałem, zostawiłem cały mój majątek i poszedłem za Nim. Na znak wdzięczności wyprawiłem w moim domu wielką ucztę, na którą zaprosiłem wielu celników, co wywołało ogromne oburzenie faryzeuszów.
Czego dokonał?
Jako 1 z grona 12 Apostołów towarzyszyłem Nauczycielowi podczas Jego publicznej działalności, chłonąc każde Jego słowo i obserwując liczne cuda. Po zmartwychwstaniu Chrystusa przez kilkanaście lat głosiłem Dobrą Nowinę w Judei, umacniając wiarę moich braci i sióstr. Zrozumiałem wtedy, że moim głównym zadaniem jest utrwalenie nauki Jezusa, aby przyszłe pokolenia mogły poznać prawdę o Zbawicielu. Dlatego spisałem Ewangelię, początkowo w języku aramejskim, kierując ją przede wszystkim do moich rodaków i udowadniając spełnienie proroctw mesjańskich.
W moim tekście starałem się ukazać Jezusa jako prawowitego potomka króla Dawida, dlatego rozpocząłem księgę od szczegółowego rodowodu. Zawarłem w niej również obszerne zbiory mów mojego Mistrza, w tym słynne Kazanie na Górze, które stanowi fundament chrześcijańskiej moralności. Zgodnie z wczesnochrześcijańską tradycją, po okresie pracy w Palestynie, wyruszyłem w daleką podróż misyjną, aby głosić Ewangelię narodom pogańskim. Moje kroki skierowałem prawdopodobnie do Etiopii, a niektórzy starożytni pisarze wspominają również o mojej misji w Partii i Persji.
Śmierć i kult
Moja ziemska wędrówka zakończyła się śmiercią męczeńską, choć historyczne przekazy nie są całkowicie zgodne co do dokładnego miejsca tego wydarzenia. Tradycja głosi, że oddałem życie za wiarę, przebity mieczem w trakcie sprawowania świętej liturgii przy ołtarzu. Moje relikwie, po długich i burzliwych wiekach, ostatecznie spoczęły w przepięknej katedrze w Salerno we Włoszech, dokąd zostały przeniesione w 10 wieku. Dzisiaj Kościół wspomina mnie w liturgii każdego 21 września, a ja nieustannie wstawiam się za tymi, którzy błądzą.