"Nie potrafimy robić wielkich rzeczy. Możemy robić małe rzeczy z wielką miłością."
Kim był?
Czy uwierzyłbyś, że w wieku zaledwie 18 lat opuściłam mój rodzinny dom i ukochaną matkę, wiedząc, że najprawdopodobniej nigdy więcej jej nie zobaczę? Urodziłam się w 1910 roku w Skopje, na Bałkanach, jako Anjezë Gonxhe Bojaxhiu. Pragnienie bycia misjonarką zaprowadziło mnie aż do odległych Indii, o których opowiadali mi księża przybywający do naszej parafii. Tam, w Kalkucie, wstąpiłam do zgromadzenia sióstr loretanek, pragnąc służyć Bogu jako nauczycielka zamożnych bengalskich dziewcząt.
Przez prawie 20 lat prowadziłam ustabilizowane i bezpieczne życie za murami katolickiego klasztoru. Zostałam nawet dyrektorką szkoły i z oddaniem uczyłam geografii oraz historii. Jednak każdego dnia, spoglądając przez okna, widziałam przerażającą nędzę, choroby i śmierć panujące na zatłoczonych ulicach Kalkuty. Choć moje życie było spokojne, w głębi duszy czułam, że Bóg wzywa mnie do czegoś znacznie trudniejszego.
Punkt zwrotny
Prawdziwy punkt zwrotny nadszedł 10 września 1946 roku podczas podróży pociągiem do Darjeeling, gdzie jechałam na coroczne rekolekcje. Wtedy właśnie usłyszałam w sercu wyraźny głos, który nazwałam powołaniem w powołaniu, nakazujący mi opuścić bezpieczny klasztor i zamieszkać wśród najbiedniejszych. Po uzyskaniu zgody od papieża, zrzuciłam tradycyjny habit loretanek i założyłam zwykłe bawełniane sari z niebieskimi obwódkami. Z zaledwie 5 rupiami w kieszeni wyszłam na ulice Kalkuty, by służyć najuboższym z ubogich, umierającym i trędowatym.
Czego dokonał?
W 1950 roku założyłam Zgromadzenie Misjonarek Miłości, które początkowo składało się tylko z kilkunastu moich dawnych uczennic. Wkrótce otworzyłyśmy dom dla umierających o nazwie Nirmal Hriday, w którym zbierałyśmy z ulic porzuconych ludzi, aby mogli odejść z tego świata w godności. Następnie powstały sierocińce, ośrodki dla trędowatych i kliniki medyczne, ponieważ nie mogłam znieść widoku cierpienia niewinnych dzieci i odrzuconych chorych. Nasza praca była niezwykle wyczerpująca fizycznie i psychicznie, ale we wszystkich cierpiących osobach zawsze widziałam oblicze samego Chrystusa.
Moje zgromadzenie zaczęło się wkrótce dynamicznie rozrastać i otwierać nowe placówki misyjne w wielu innych państwach świata. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, w 1979 roku przyznano mi Pokojową Nagrodę Nobla, którą przyjęłam wyłącznie w imieniu głodujących i bezdomnych. Za publicznym wizerunkiem wiecznie uśmiechniętej zakonnicy kryła się jednak głęboka tajemnica, ponieważ przez prawie 50 lat doświadczałam bolesnej ciemności duchowej. Mimo poczucia całkowitego opuszczenia przez Boga, nigdy nie zwątpiłam w moją misję i z żelazną konsekwencją kontynuowałam moją codzienną służbę.
Śmierć i kult
Odeszłam z tego świata we wrześniu 1997 roku, a w chwili mojej śmierci zgromadzenie liczyło blisko 4000 sióstr pracujących w 123 krajach. W moim pogrzebie w Indiach uczestniczyły setki tysięcy ludzi, a tamtejsze władze zorganizowały uroczystości o wyjątkowym charakterze państwowym. Mój przyjaciel, papież Jan Paweł II, w drodze wyjątku rozpoczął mój proces beatyfikacyjny zaledwie 2 lata po moim odejściu. We wrześniu 2016 roku zostałam uroczyście ogłoszona świętą przez papieża Franciszka, a wierni na całym świecie wspominają mnie w dniu 5 września.