Communio Sanctorum
Ułatwienia

Św. Mikołaj z Miry

Patron dzieci, podróżnych i żeglarzy

◈ Rzadka ⌛ III wiek
Kolekcjonujesz karty? Zaloguj się do klasera. Zaloguj się
"Dawać znaczy otrzymywać podwójnie."

Kim był?

Zanim stałem się grubym panem w czerwonym stroju z reklam, byłem więźniem rzymskich lochów, bitym i torturowanym za wiarę. Urodziłem się około 270 roku w Patarze, bogatym mieście portowym w dzisiejszej Turcji. Moi rodzice zmarli wcześnie podczas zarazy, zostawiając mi ogromną fortunę. Nie zamierzałem jednak z tego bogactwa korzystać dla własnej przyjemności.

W tamtych czasach bogactwo dawało władzę i bezpieczeństwo, ale ja widziałem wokół siebie ogromną biedę i niesprawiedliwość. Szybko pojąłem, że to, co posiadam, powinno służyć tym, którzy nie mają niczego. Zostałem kapłanem, a z czasem wybrano mnie na biskupa pobliskiej Miry. Był to czas wielkich prześladowań chrześcijan za cesarza Dioklecjana, za co trafiłem na długie lata do więzienia.

Punkt zwrotny

Prawdziwy przełom w moim duchowym rozumieniu jałmużny nastąpił, gdy usłyszałem o zdesperowanym sąsiadzie. Stracił on cały majątek i nie miał na posag dla swoich 3 córek, co groziło im sprzedażą do domu uciech. Nie mogłem na to pozwolić, więc pod osłoną nocy wielokrotnie wrzucałem mu przez okno zawinięte w chusty bryły złota, aby pozostać anonimowym. Czy można zrobić coś lepszego dla drugiego człowieka, niż pomóc mu tak, by nigdy nie poczuł długu wdzięczności?

Czego dokonał?

Jako pasterz diecezji Miry walczyłem nie tylko o zbawienie dusz, ale i o doczesne przetrwanie moich wiernych. Kiedy naszą krainę nawiedził straszliwy głód, cudem udało mi się skłonić kapitanów cesarskich okrętów do oddania nam części wiezionego zboża. Hagiografia podaje, że w nadnaturalny sposób w porcie docelowym nie zabrakło im potem w ładowniach ani jednego ziarna. Wielokrotnie interweniowałem także u rzymskich dostojników, ratując przed bezlitosnym katem niesłusznie skazanych na egzekucję oficerów, tak zwanych stratolatów.

Zawsze uważałem, że prawdy chrześcijańskiej należy bronić z najwyższą stanowczością, nie cofając się przed trudnościami. W 325 roku uczestniczyłem w słynnym soborze w Nicei, gdzie ostro spieraliśmy się z heretykiem Ariuszem o boską naturę Chrystusa. Dawna tradycja głosi, że w uniesieniu spoliczkowałem go publicznie, nie mogąc znieść bluźnierstw wypowiadanych przeciwko Zbawicielowi. Za ten gwałtowny wybuch gniewu zostałem na krótko pozbawiony oznak biskupich i uwięziony, ale ostatecznie zrehabilitowano moje imię.

Śmierć i kult

Po burzliwym, ale owocnym życiu zmarłem w głębokim pokoju w Mirze, 6 grudnia około 343 lub 350 roku. Moje ciało spoczywało w tamtejszej bazylice przez wieki, a z moich relikwii podobno zaczął wydzielać się pachnący płyn zwany manną. W 1087 roku odważni kupcy z Italii potajemnie przenieśli moje doczesne szczątki do miasta Bari, ratując je przed nadciągającymi wojskami muzułmańskimi. Od tamtej pory to właśnie do włoskiego Bari każdego roku przybywają rzesze pielgrzymów, prosząc mnie o łaski i wstawiennictwo.

🗺 Mapa
Urodzenie Śmierć Pobyt/posługa Kult

Masz pytanie lub uwagę?

Chcesz dowiedzieć się więcej, zadać pytanie lub czegoś brakuje? Zostaw wiadomość i adres e-mail — odpiszemy.

0 / 4000