„Ad maiora natus sum” (Do wyższych rzeczy jestem stworzony / Urodziłem się dla rzeczy wyższych).
Kim był?
Uciekłem z Wiednia w przebraniu żebraka i przeszedłem pieszo kilkaset kilometrów przez Europę, aby zrealizować swoje marzenie wbrew woli własnej bogatej i wpływowej rodziny. Nazywam się Stanisław Kostka i urodziłem się 28 października 1550 roku w Rostkowie na Mazowszu w szlacheckiej rodzinie kasztelana zakroczymskiego. Od najmłodszych lat czułem, że moje życie ma służyć Bogu, choć otoczenie spodziewało się po mnie wielkiej kariery politycznej lub wojskowej.
W 1564 roku wraz ze starszym bratem Pawłem zostałem wysłany na naukę do renomowanego kolegium jezuitów w Wiedniu. Tam odznaczałem się nie tylko pilnością w nauce, ale przede wszystkim głęboką pobożnością, surową ascezą oraz zamiłowaniem do modlitwy. Niestety, moja duchowa postawa spotkała się z brakiem zrozumienia i ogromną niechęcią ze strony brata oraz współuczniów, którzy często nieoszczędzali mi przykrości.
Punkt zwrotny
W 1565 roku ciężko zachorowałem i znalazłem się na skraju śmierci w domu luterańskiego gospodarza, który nie zgadzał się na wpuszczenie księdza z Najświętszym Sakramentem. Wtedy przeżyłem cudowne widzenie: objawił mi się św. Barbara z dwoma aniołami, którzy przynieśli mi Komunię Świętą, a zaraz potem ujrzałem Matkę Bożą składającą na moich rękach Dzieciątko Jezus. Maryja uzdrowiła mnie i nakazała wstąpić do Towarzystwa Jezusowego. Czy stanąłbyś na przekór całemu światu, gdybyś usłyszał w sercu tak wyraźne wezwanie?
Czego dokonał?
Ponieważ ojciec stanowczo sprzeciwiał się mojemu wstąpieniu do zakonu, a przełożeni w Wiedniu obawiali się gniewu możnego rodu Kostków, postanowiłem uciec. Zostawiłem eleganckie ubrania, przywdziałem ubogą odzież i pieszo wyruszyłem w długą i niebezpieczną drogę przez Augsburg do Rzymu. Mój brat Paweł ruszył za mną w pościg, jednak dzięki Bożej opiece nie zdołał mnie dogonić i udaremnić moich planów.
W Rzymie zostałem serdecznie przyjęty przez przełożonego generalnego jezuitów, św. Franciszka Borgiasza, i 28 października 1567 roku wstąpiłem do nowicjatu. Przez kolejne miesiące zachwycałem wszystkich nowicjuszy swoją niezłomną wiernością regule, czystością serca, głębokim zjednoczeniem z Bogiem i niespotykaną dojrzałością duchową.
Śmierć i kult
Moje ziemskie życie zgasło nagle w nocy z 14 na 15 sierpnia 1568 roku w Rzymie, gdy miałem zaledwie 18 lat. Zostałem beatyfikowany w 1605 roku przez papieża Pawła V, a kanonizowany 31 grudnia 1726 roku przez papieża Benedykta XIII. Dziś jestem patronem Polski oraz młodzieży, przypominając każdemu pokoleniu, że warto żyć dla najwyższych wartości.