„Nie orężem politycznym, lecz ogniskiem Bożej miłości zmienia się serca ludzkie.”
Kim był?
Zanim ogłosiłem światu Ewangelię miłości, w moim sercu płonął ogień bezwzględnej walki, a w dłoni gotów byłem dzierżyć broń przeciwko rzymskim okupantom mojej ojczyzny. Pochodzę z Kany Galilejskiej, a ze względu na moją bezkompromisową postawę i bezgraniczne oddanie sprawom wiary oraz wolności zyskałem przydomek Gorliwy, co w języku aramejskim oznaczało Kananejczyk. Należałem do grupy gorliwych patriotów, którzy marzyli o zrzuceniu obcego jarzma siłą i przywróceniu suwerenności naszemu narodowi. Kiedy jednak na mojej drodze stanął Nauczyciel z Nazaretu, cała moja dotychczasowa pasja zyskała zupełnie nowy, duchowy wymiar.
Zostałem wybrany przez Jezusa Chrystusa do grona 12 Jego najbliższych uczniów i apostołów, mających fundamentować Kościół. Moje imię wymieniane jest na kartach Ewangelii obok innych wybranych, choć na co dzień musiałem uczyć się przebywać z ludźmi o zupełnie odmiennych poglądach. Wyobraź sobie zestawienie dawnego powstańca ze zbierającym podatki dla Rzymu celnikiem Mateuszem przy jednym stole. Czy potrafiłbyś odrzucić własne uprzedzenia i nienawiść, by razem z dawnym wrogiem służyć jednej wielkiej sprawie?
Punkt zwrotny
Moim punktem zwrotnym było osobiście doświadczone powołanie przez Chrystusa oraz głębokie przeżycie wydarzeń Zmartwychwstania i Zesłania Ducha Świętego. Wskutek tego niezwykłego przemienienia zrozumiałem, że prawdziwe wyzwolenie człowieka nie dokona się poprzez miecz, przemoc czy przewrót polityczny. Duch Święty wlał w moje serce moc, która zamieniła moją polityczną zapczywość w potężną, nieskazitelną gorliwość o zbawienie każdego człowieka. Od tamtej chwili nie walczyłem już przeciwko ludziom, lecz o ich dusze i wieczne szczęście w królestwie Boga.
Czego dokonał?
Po narodzinach Kościoła opuściłem Ziemię Świętą, aby z ponagloną gorliwością nieść dobrą nowinę w najdalsze zakątki ówczesnego świata. Według tradycji hagiograficznej ewangelizowałem tereny Egiptu, Libii oraz odległej Mezopotamii, głosząc naukę o zbawieniu i zmartwychwstaniu. W moich podróżach misyjnych towarzyszył mi często inny apostoł, Święty Juda Tadeusz, z którym stworzyłem nieustraszony duet misjonarzy. Razem przemierzaliśmy nieprzyjazne pustynie oraz pogańskie krainy, zakładając pierwsze wspólnoty chrześcijańskie i chrzcząc tysiące ludzi.
Nasz apostolski zapał doprowadził nas aż do granic Imperium Perskiego, gdzie odważnie stawialiśmy czoła pogańskim kapłanom oraz lokalnym kultom. Nie lękałem się gróźb ani prześladowań, albowiem moja dawna pasja walki została całkowicie podporządkowana Chrystusowi. Przez całe lata wytrwałego nauczania ukazywałem Chrystusa jako jedynego Pana, krusząc bałwany i budując żywy Kościół na ziemiach wschodnich. Swym życiem udowodniłem, że prawdziwa gorliwość potrafi pokonać wszelkie bariery kulturowe oraz geograficzne.
Śmierć i kult
Moje ziemskie życie zakończyło się męczeństwem w Persji w I wieku, kiedy wraz ze Świętym Judą Tadeuszem poniosłem śmierć za wiarę z rąk pogańskich kapłanów. Według przekazów przekazanych przez tradycję zostałem przecięty drewnianą piłą, co stało się moim głównym atrybutem na obrazach i rzeźbach. Kościół wspomina mnie corocznie w dniu 28 października razem z moim towarzyszem misyjnym. Do dziś jestem patronem pilarzy, drwali oraz garbarzy, a moje relikwie spoczywają w Bazylice Świętego Piotra w Rzymie.