Communio Sanctorum
Ułatwienia

Św. Tarsycjusz

Patron ministrantów i akolitów

✶ Specjalna ⌛ III wiek
Kolekcjonujesz karty? Zaloguj się do klasera. Zaloguj się
"Lepiej oddać życie, niż wydać Ciało Pańskie psom."

Kim był?

Miałem zaledwie kilkanaście lat, kiedy pogańscy rówieśnicy zakatowali mnie na śmierć kamieniami i pałkami na starożytnej rzymskiej drodze. Nazywam się Tarsycjusz i żyłem w mrocznej epoce pierwszych chrześcijan, prawdopodobnie za panowania cesarza Waleriana. Byłem bardzo młodym akolitą, chłopcem służącym do Mszy Świętej w rzymskich katakumbach. Moim najważniejszym i najświętszym zadaniem była pomoc przy sprawowaniu Najświętszej Ofiary naszej ukrywającej się wspólnocie, która każdego dnia ryzykowała wolnością.

Codziennie widziałem, jak moi bracia i siostry w wierze są wtrącani do więzień, gdzie czekali na męczeńską śmierć na arenie. Mimo młodego wieku, byłem pełnoprawnym członkiem Kościoła i pragnąłem służyć mu z całych sił. Biskup Rzymu szukał kogoś odważnego, kto zaniósłby Komunię Świętą uwięzionym chrześcijanom, aby dodać im otuchy przed egzekucją. Zgłosiłem się na ochotnika, wiedząc, że dorosły kapłan zostałby natychmiast rozpoznany i aresztowany przez rzymskich strażników.

Punkt zwrotny

Szedłem szybko Via Appia, przyciskając do piersi chustę, w której ukryty był Najświętszy Sakrament. Nagle na mojej drodze stanęła grupa pogańskich chłopców, moich rówieśników, z którymi nieraz bawiłem się na ulicach miasta. Zauważyli, że coś ostrożnie niosę i zaczęli dopytywać, co ukrywam pod płaszczem. Kiedy kategorycznie odmówiłem pokazania im mojego skarbu, zaczęli mnie szarpać, a ich ciekawość szybko przerodziła się w niewytłumaczalną wściekłość.

Czego dokonał?

Nie pozwoliłem im sprofanować Ciała Chrystusa, chociaż rzucili się na mnie z zaciśniętymi pięściami i twardymi kamieniami. Bili mnie bezlitośnie, kopali i uderzali kijami, chcąc siłą wyrwać mi święte Hostie, ale ja zwinąłem się w kłębek i własnym ciałem chroniłem powierzony mi depozyt. Nawet gdy powoli traciłem przytomność z bólu i upływu krwi, mój uścisk pozostawał nierozerwalny. Czy potrafisz wyobrazić sobie, jak wielkiej siły potrzebowałem, aby nie poddać się w obliczu tak brutalnego ataku?

Z opresji próbował mnie uratować rzymski żołnierz o imieniu Kwadratus, który był ukrytym chrześcijaninem. Rozgonił agresywną bandę wyrostków, ale dla mnie było już za późno, ponieważ odniosłem niezwykle ciężkie obrażenia. Zanim wydałem ostatnie tchnienie, przekazałem mu nienaruszoną Eucharystię, aby mógł bezpiecznie zanieść ją oczekującym w lochach męczennikom. Swoim uporem i determinacją ocaliłem największą świętość naszej religii przed znieważeniem przez pogański tłum.

Śmierć i kult

Moje doczesne szczątki zostały ze czcią zabrane przez chrześcijan i pochowane w rzymskich Katakumbach Świętego Kaliksta. Wiele lat później papież Damazy ułożył piękny epigramat ku mojej czci, porównując moją heroiczną śmierć do męczeństwa świętego Szczepana. W 1675 roku moje relikwie zostały przeniesione z Rzymu do Neapolu, gdzie do dzisiaj spoczywają w bazylice świętego Dominika. Wspomnienie liturgiczne o mnie obchodzone jest w Kościele katolickim każdego roku w dniu 15 sierpnia, przypominając młodym ludziom o najwyższej wartości Eucharystii.

🗺 Mapa
Urodzenie Śmierć Pobyt/posługa Kult

Masz pytanie lub uwagę?

Chcesz dowiedzieć się więcej, zadać pytanie lub czegoś brakuje? Zostaw wiadomość i adres e-mail — odpiszemy.

0 / 4000