„Nie dopuść, abyśmy zginęli my ani przyszłe pokolenia”
Kim był?
Wyobraź sobie, że wchodzisz do świętego miejsca, by się modlić, a tam czekają na ciebie mordercy nasłani przez twojego własnego brata. Tak właśnie zakończyło się moje ziemskie życie 28 września 929 roku. Nazywam się Wacław i byłem księciem czeskim z dynastii Przemyślidów, synem Wratysława I oraz Drahomiry lutyckiej. Choć mój ojciec był chrześcijaninem, moja matka faworyzowała dawne, pogańskie obyczaje, co bardzo wcześnie brutalnie podzieliło nasz dom.
Zostałem wychowany w głębokiej wierze przez moją ukochaną babkę, świętą Ludmiłę. To ona zaszczepiła we mnie ogromną miłość do Chrystusa i dbała o moje staranne, wszechstronne wykształcenie. Niestety, moja matka Drahomira, korzystając z mojej małoletności po śmierci ojca, przejęła władzę i zorganizowała okrutny napad na moją babkę. W tak niebezpiecznym i rozdartym wewnętrznie świecie musiałem dojrzewać i przygotowywać się do objęcia czeskiego tronu.
Punkt zwrotny
Kiedy wreszcie objąłem rządy, postanowiłem stanowczo, że moje państwo będzie budowane na mocnych fundamentach chrześcijańskiej sprawiedliwości. Nie było to jednak łatwe, bowiem pogaństwo w Czechach miało wciąż wielu wpływowych przedstawicieli, a przeciwnicy polityczni nieustannie knuli mroczne spiski. Czy można jednak sprawować władzę w sposób godny, ignorując prawo Boże oraz jawną krzywdę najsłabszych? Zamiast opierać się na strachu, dbałem usilnie o byt moich poddanych, ich prawdziwą wiarę i bezpieczną pozycję naszego kraju.
Czego dokonał?
Jako prawowity władca nie wywyższałem się ponad prosty lud, a szczególną miłością i troską darzyłem wszystkich ubogich. Osobiście uprawiałem winną latorośl oraz pszenicę, aby własnoręcznie dostarczać do katedry wino i chleb konieczne do sprawowania Najświętszej Ofiary. Dawna legenda głosi, że podczas jednej z potyczek zbrojnych zjawili się przy mnie aniołowie, co błyskawicznie przeraziło moich wrogów i skłoniło ich do odwrotu. Zawarłem roztropnie pokój z cesarzem Henrykiem I, od którego otrzymałem z wielką wdzięcznością bezcenną relikwię świętego Wita.
Zbudowałem w Pradze wspaniałą świątynię pod wezwaniem świętego Wita, w której później ustanowiono stolicę biskupią w 963 roku. Moja pokojowa postawa budziła jednak nieustanną wściekłość mojego młodszego brata Bolesława, który brutalnie pragnął władzy i powrotu do bezwzględnych metod. Bolesław zaprosił mnie do swojej posiadłości pod fałszywym pretekstem, ukrywając w sercu plan ostatecznej zdrady. To właśnie tam, u progu świątyni, jego nasłani siepacze zadali mi śmiertelne ciosy mieczem i sztyletem.
Śmierć i kult
Moja męczeńska śmierć we wrześniu 929 roku nie zniszczyła mojej misji, lecz stała się nierozerwalnym fundamentem duchowej tożsamości Czechów. Natychmiast po tym okrutnym mordzie uznano mnie za świętego męczennika, a z biegiem czasu zostałem głównym patronem ojczystego narodu. W 1729 roku, z okazji 800 rocznicy mojej śmierci, papież Benedykt XIV uroczyście rozszerzył mój kult na cały Kościół. Jestem również dumnym stryjem Dobrawy, żony księcia Mieszka I, która w 966 roku walnie przyczyniła się do chrztu Polski.