"Panie, Ty jesteś moją ucieczką, moją siłą i moim wyzwoleniem".
Kim był?
W 1095 roku zostałem jednogłośnie wybrany przez papieża na wodza krucjaty mającej wyzwolić Ziemię Świętą, jednak Bóg przygotował dla mnie inną drogę. Nazywam się Władysław i choć historia zapamiętała mnie jako króla Węgier, swoje wczesne lata spędziłem w polskim Krakowie. Przyszedłem na świat między 1040 a 1048 rokiem, gdy mój ojciec, król Bela I, przebywał na wygnaniu. Ponieważ moja matka była córką polskiego króla Mieszka II, dorastałem na polskich dworach królewskich, doskonale poznając wasz język oraz obyczaje.
Mając 16 lat, wyruszyłem w końcu na Węgry, aby stawić czoła swojemu przeznaczeniu. Po śmierci mojego starszego brata Gejzy, ciężka korona dynastii Arpadów spoczęła na moich skroniach. Czy potrafisz wyobrazić sobie ciężar odpowiedzialności za kraj otoczony przez tak wielu potężnych wrogów? Moje rządy rozpocząłem od zaciętych walk ze sprowadzonymi przez przeciwników Awarami i Pieczyngami, a także od odparcia najazdu wojsk cesarza niemieckiego Henryka IV.
Punkt zwrotny
Prawdziwym punktem zwrotnym mojego panowania było zrozumienie, że silne państwo musi opierać się na niezachwianej wierze i szacunku do świętych przodków. Zdałem sobie sprawę, że moi poddani potrzebują duchowych wzorców, dlatego z wielką czcią przeniosłem relikwie mojego wielkiego poprzednika, króla Stefana I. Zacząłem również żarliwie zabiegać w Rzymie o wyniesienie na ołtarze zasłużonych dla naszej ojczyzny postaci. Dzięki moim staraniom, w 1083 roku papież Grzegorz VII dokonał kanonizacji Stefana I, jego syna Emeryka oraz biskupa Gerarda.
Czego dokonał?
Jako monarcha starałem się być wzorem chrześcijańskiego rycerza, łącząc obronę granic ze świątobliwym i sprawiedliwym życiem. Moje małżeństwo z Adelajdą Szwabską przyniosło mi 2 wspaniałe córki oraz stabilizację, która pozwoliła mi skupić się na rozwoju królestwa. Z powodzeniem przyłączyłem terytorium Chorwacji do korony węgierskiej, przynosząc tam upragniony pokój i bezpieczeństwo. Aby zakorzenić wiarę na tych nowych ziemiach, ufundowałem nowe biskupstwo w Zagrzebiu.
Moją największą dumą jako budowniczego było jednak stworzenie od podstaw wielkiego ośrodka duchowego dla moich poddanych. Ufundowałem i wybudowałem potężne miasto Wielki Waradyn, w którym ustanowiłem kolejną stolicę biskupią. Wzniosłem tam wspaniałą katedrę, która od samego początku była zaplanowana jako miejsce mojego wiecznego spoczynku. Każdy kamień w tamtych murach stanowił dowód mojego pragnienia, by nierozerwalnie wpleść wiarę katolicką w fundamenty węgierskiego państwa.
Śmierć i kult
Gdy przygotowywałem moje wojska do wymarszu na Jerozolimę, Pan powołał mnie do siebie 29 lipca 1095 roku w mieście Neutra. Mój grób w Wielkim Waradynie niemal natychmiast stał się miejscem żywego kultu, przyciągając rzesze pielgrzymów proszących o wstawiennictwo przed Bogiem. Wiele lat później, w 1192 roku, papież Celestyn III oficjalnie ogłosił mnie świętym, pieczętując moją rolę jako patrona całych Węgier. Moje dziedzictwo przetrwało wieki, a słynny polski król Jagiełło przybrał moje imię na chrzcie i odbył pielgrzymkę do mojego grobu.