„Nie siła, nie moc, ale Duch mój [dokończy dzieła] – mówi Pan Zastępów.” (Za 4, 6)
Kim był?
Urodziłem się w cieniu potężnego Babilonu, w obcej ziemi, gdzie mój lud odbywał długą i bolesną niewolę. Zamiast bawić się na ulicach wolnej Jerozolimy, dorastałem słuchając opowieści o zniszczonej Świątyni i utraconej ojczyźnie. Pochodzę z kapłańskiego rodu, jestem synem Berechiasza i wnukiem Iddo, co od początku wyznaczało moją życiową drogę. Opatrzność chciała jednak, abym był nie tylko kapłanem, ale przede wszystkim głosem samego Boga w bardzo trudnych czasach.
Po wielu latach upokorzeń król perski pozwolił nam wreszcie powrócić do zrujnowanego rodzinnego kraju. Widok naszej dawnej stolicy był wręcz przerażający, a zapał rodaków do odbudowy szybko zgasł w zderzeniu z biedą oraz nieprzyjaznymi sąsiadami. Wtedy właśnie, około 520 roku przed narodzeniem Chrystusa, Bóg powołał mnie do pełnienia niezwykle trudnej misji prorockiej. Czy potrafilibyście tchnąć nadzieję w serca ludzi, którzy stracili już wiarę w jakikolwiek sens działania?
Punkt zwrotny
Moim głównym zadaniem, wspólnie z prorokiem Aggeuszem, stało się bezkompromisowe i nieustanne wzywanie Izraelitów do wznowienia prac przy budowie Świątyni Jerozolimskiej. Otrzymałem od Pana serię niesamowitych, nocnych wizji, w których widziałem między innymi aniołów na koniach, złotą menorę oraz latający zwój. Te tajemnicze obrazy miały uświadomić ludowi, że nowa epoka zbawienia zbliża się wielkimi krokami i nie zależy wyłącznie od ludzkich sił. Zrozumiałem wówczas, że to sam Duch Boży musi dokończyć to wielkie dzieło, jeśli tylko my pozostaniemy posłuszni Jego prawom.
Czego dokonał?
Z Bożą pomocą udało mi się zmobilizować rodaków i po wielu miesiącach ciężkiej pracy, w 515 roku przed Chrystusem, Świątynia została ostatecznie ukończona. Nie poprzestałem jednak na tym materialnym sukcesie, lecz w swoich przemówieniach nieustannie wzywałem do duchowego oczyszczenia całego narodu. Zapisałem słowa zapowiadające nadejście prawdziwego Mesjasza, który wjedzie do Jerozolimy w pełni pokoju, jadąc na osiołku. Przewidziałem również niezwykle mroczne wydarzenia, takie jak okrutną zdradę za 30 srebrników oraz bolesne przebicie boku Zbawiciela na krzyżu.
Moja księga, licząca dokładnie 14 rozdziałów, stała się niezwykle ważnym tekstem Starego Testamentu zapowiadającym nadejście Chrystusa. Starałem się ukazać moim braciom, że Bóg nigdy nie zapomniał o swoim dawnym przymierzu i pewnego dnia zgromadzi wszystkie narody. Przez całe swoje życie łączyłem gorliwość oddanego kapłana z niezwykłą odwagą bezkompromisowego proroka. Choć wielokrotnie mówiłem o odległej przyszłości, moje natchnione słowa dawały pocieszenie i ogromną wiarę ludziom zmagającym się z codziennym trudem odbudowy.
Śmierć i kult
Dokładne okoliczności i miejsce mojej śmierci pozostają okryte mgłą historycznej tajemnicy, choć dawne żydowskie tradycje zgodnie głoszą, że dożyłem pogodnej starości. Zostałem ze czcią pochowany w pobliżu mojego wielkiego towarzysza w służbie prorockiej, Aggeusza, na ojczystej ziemi. Kościół katolicki wspomina moją osobę tradycyjnie w dniu 6 września, odczytując z głęboką uwagą fragmenty moich biblijnych objawień. Do dzisiaj pozostaję dla wierzących przykładem wytrwałego człowieka, który potrafił ufać bezgranicznie nieskończonemu miłosierdziu Pana Zastępów.